Tylko raz zostawiliśmy nasze dzieci pod opieką teściowej i bardzo tego pożałowaliśmy

Tylko raz zostawiliśmy nasze dzieci pod opieką teściowej i bardzo tego pożałowaliśmy

Kiedy z żoną rozmawialiśmy o rodzicielstwie, byliśmy zdeterminowani, aby zarówno jej rodzice jak i moi mieli minimalny wpływ w wychowanie naszych dzieci. Przynajmniej tak było na początku. Ja zawsze wiedziałem, że dziecko jest wielką odpowiedzialnością i trzeba to zdecydowanie przemyśleć, zanim człowiek zdecyduje się na tak poważny krok. Nie chciałem, aby inne osoby, nawet nasi bliscy, opiekowali się naszymi dziećmi i aby to na nich spadła ta cała odpowiedzialność.

Rok po ślubie zostaliśmy rodzicami wspaniałego chłopca, a kolejne półtora roku później na świat przyszła nasza córeczka. Byłem w siódmym niebie, tak jak moja ukochana żona. Nasze życie układało się bardzo dobrze. Ja ciężko pracowałem na nasz dostatek aby zapewnić rodzinie wszystko, czego potrzebowała. Żona z kolei zajmowała się dziećmi i obowiązkami domowymi. Często moja praca pozwalało mi być w domu i pracować zdalnie, dlatego pomagałem żonie i aktywnie uczestniczyłem w życiu moich dzieci. Dziadkowie od czasu do czasu nas odwiedzali.

Nigdy nie zostawialiśmy dzieci z nimi samych dłużej niż na kilka godzin. Codzienna rutyna dzieci zawsze była bardzo ważnym elementem w ich wychowaniu. Teraz syn ma trzy i pół roku i żyje według jasnego harmonogramu. Spanie, spacery, posiłki – bierzemy pod uwagę wszystko. Z córką jest jeszcze łatwiej, bo wciąż jest dość mała. Dzięki takim schematom radzenie sobie z dziećmi nie jest takie trudne.

Raz pojechaliśmy na wspólne wakacje z dziećmi. Zwykle teściowie biorą udział w takich wyjazdach, aby pomóc nam przy dzieciach, chociaż sami też sobie dobrze radziliśmy. Moja żona jest cudowną mamą, ale ostatnio podzieliła się ze mną swoim najskrytszym pragnieniem – chciała wyjechać na wakacje bez dzieci. Z jednej strony ją rozumiem, bo już od dawna nie spędziliśmy czasu tylko we dwoje, ale z drugiej strony nie chciałem tego robić póki co na jakiś dłuższy czas, dlatego zaproponowałem, że na weekend zostawimy dzieci u babci, a sami sobie pojedziemy w jakieś fajne miejsce.

Ukochany poinformował, że będzie obchodzić Sylwestra w męskim towarzystwie, a mnie nie może zabrać, bo będę im przeszkadzać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ten koniec jest początkiem czegoś nowego

Mojej żonie spodobał się mój pomysł, zwłaszcza, że miała dobre relacje z moją mamą i jej ufała. Sama mama także powiedziała, że zostanie z dziećmi i nawet się ucieszyła, bo nigdy wcześniej nie miała okazji zostać sama z dziećmi na tak długo. Przed wyjazdem daliśmy mamie mnóstwo instrukcji i mówiliśmy, co i jak powinno wyglądać. Rozpisaliśmy jej posiłki dzieci, co zwykle jedzą oraz o której zwykle chodzą spać. Ogólnie wszystko, co mogło się jej przydać zostało jej powiedziane. Byłem pewien, że mama nas nie zawiedzie i z żoną postanowiliśmy odpocząć.

Miała rację: potrzebowaliśmy takiego weekendu. Dopiero gdy wróciliśmy do domu okazało się, że podjęliśmy złą decyzję. To, co zobaczylśmy bardzo nas zszokowało. Była prawie północ, a u mamy świeciło się ciągle światło. Nasz syn siedział na podłodze i bawił się zabawkami, a moja matka nosiła na rękach naszą córkę. Kiedy zapytałem, co się stało, mama odpowiedziała, że dzieci są dziś bardzo aktywne, nieposłuszne i jedzą więcej niż zwykle. Żona wyrwała naszą córkę z rąk mamy i po cichu wyszła do pokoju. Wziąłem syna w ramiona i poprosiłem mamę, żeby wyszła.

Nie wiem, co teraz zrobić. Moja żona jest bardzo zła na teściową, ja sam zresztą nie jestem zachwycony tym, co się stało. Po tym incydencie nie mogliśmy przez następne trzy dni doprowadzić dzieci do normy. Czy tak trudno było po prostu postępować zgodnie z instrukcjami?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 + trzy =

Tylko raz zostawiliśmy nasze dzieci pod opieką teściowej i bardzo tego pożałowaliśmy