Ludzie z czasem przestają wierzyć w idealne, bajkowe życie tym bardziej kiedy napotykają na trudności, ciężkie relacje z innymi bądź zdrady. Mimo wszystko czasami człowiek tak bardzo chce, aby wydarzył się cud, że do końca w niego wierzy i czasami może to przynieść nieoczekiwane skutki. Ta historia właśnie o tym opowiada.
„Zawsze uwielbiałam świętować Sylwestra. Zanim przeprowadziłam się na studia do innego miasta, zawsze spędzałam ten dzień z rodziną. Od pół roku spotykałam się z facetem, który jest ze mną na tym samym roku studiów. Bardzo chciałam świętować z nim Sylwestra, ale on 30 grudnia poinformował, że jego przyjaciel Wojtek zaprosił go do siebie na imprezę i jednak woli na nią iść. Dodał też, że nie mogę iść tam z nim, ponieważ to impreza w męskim gronie, więc ani ja, ani oni nie będą się czuli komfortowo, jeśli się z nim zjawię.
Byłam tak bardzo urażona i nie sądziłam, że będzie wolał spędzić ten czas ze swoimi kumplami, niż ze mną. Wyraziłam mu otwarcie swoje niezadowolenie i powiedziałam, że skoro nie chce ze mną spędzać tej nocy, to niech nigdy więcej już do mnie nie dzwoni. Mimo wszystko kiedy sobie poszedł wciąż miałam nadzieję, że zmieni swoją decyzję i będzie prosił mnie o przebaczenie. On jednak już więcej się do mnie nie odezwał.
Kilka osób ze studiów zaprosiło mnie do siebie na imprezę, jednak byłam taka zszokowana i rozdrażniona, że nie chciałam nikogo widzieć. O północy wypiłam kieliszek szampana i miałem iść spać, ale ludzie strzelali fajerwerkami tak, że nie mogłam zmrużyć oka. Wstałam więc, ubrałam się ciepło i postanowiłam podziwiać ten festiwal świateł. Kiedy wyszłam z pokoju, na korytarzu akademika spotkałam „Świętego Mikołaja”.
Cała rodzina zwróciła się przeciwko mnie gdy odmówiłam bratu pomocy. Tylko ojczym mnie rozumiał
To był najpopularniejszy facet na naszym wydziale, miał na imię Maks. Był stałym bywalcem wszystkich studenckich imprez. Teraz był ubrany w strój świętego Mikołaja i uśmiechając się do mnie podał mi z wielkiej torby, którą trzymał w ręku, mniejszą torebkę z cukierkami. „Szczęśliwego Nowego Roku! Trzymaj, coś słodkiego dla Ciebie”. Nagle jakoś wezbrało się we mnie dużo emocji i nagle łzy poleciały mi z ojcu.
„Co się dzieje? Nie powinnać płakać w Nowy Rok, bo jaki pierwszy dzień Nowego Roku, taki będzie on cały! Słuchaj, nie możesz iść spać w złym nastroju. Pamiętaj tylko o wszystkich dobrych rzeczach, które przydarzyły Ci się w zeszłym roku. Zostaw wszystkie kłopoty za sobą, a ze sobą w nadchodzący rok weź tylko swój słodki uśmiech i najskrytsze marzenia ” – pocieszył mnie Maks. Słuchałam jego słów o szczęśliwej przyszłości i zupełnie zapomniałam, że właśnie szlochałam na jego ramieniu. Otarłam łzy i powiedziałam na głos swoje życzenie: „chcę poznać moją prawdziwą miłość”. Rano poczułam się lepiej, przestałam myśleć o Krzyśku.
Kilka miesięcy później wpadłam na miłego faceta w autobusie. Chwilę porozmawialiśmy, a potem postanowiliśmy się wymienić telefonami. Teraz jestem z nim już po ślubie, mamy nawet dziecko. Czasami przypominam sobie Maksa i jego miłe słowa – jakby nie patrzeć, to przepowiedział mi przyszłość! Prawdziwy Swięty Mikołaj!



