Teściowa miała mi pomóc, ale tylko pogorszyła sytuację. Nie wiem, czy moje małżeństwo to wytrzyma!

Teściowa miała mi pomóc, ale tylko pogorszyła sytuację. Nie wiem, czy moje małżeństwo to wytrzyma!

Z teściową widziałam się tylko dwa razy – kiedy poznałam ją po raz pierwszy na rodzinnym obiedzie, a potem na naszym weselu. Mieszka ze swoją najstarszą córką i jej rodziną. Wszyscy traktowali mnie normalnie i byłam zadowolona, ​​że ​​udało mi się znaleźć wspólny język z krewnymi mojego męża. Kiedy urodził się nasz synek, na początku było mi bardzo trudno radzić sobie z nim samej. Mąż całymi dniami pracował, więc moja mama zaproponowała, żebym ​​zamieszkała z nią i tatą na jakiś czas, aż dziecko trochę podrośnie, a mnie samej będzie łatwiej się nim zajmować. Mąż się na to początkowo zgodził.

Gdy tylko spakowałam swoje rzeczy i zadzwoniłam do rodziców, że niebawem przyjedziemy, mąż nagle powiedział, że nie ma potrzeby, abym gdziekolwiek jechała, bo jego mama do nas przyjedzie i we wszystkim pomoże. Powiedziałam, że nie ma potrzeby, skoro możemy jechać do moich rodziców, którzy mieszkają kilka ulic dalej, a teściowa musi do nas przejechać prawie 200 kilometrów. Mój mąż jednak nalegał, a nawet zapytał, dlaczego nie chcę widzieć jego matki. W końcu uległam, bo nie chciałam się kłócić, chociaż wcale nie cieszyło mnie to, że teściowa z nami zamieszka. Dla mnie to była zupełnie obca osoba. Mąż jednak obiecał, że zamieszka z nami tylko na dwa tygodnie, a potem zawiezie mnie do moich rodziców, tak jak początkowo chciałam.

Teściowa od razu, niemal od progu, zaczęła mnie pouczać i poniżać mówiąc, że jej córka od razu poradziła sobie sama z dziećmi i nie musiała im pomagać. Jak też się można było spodziewać, teściowa nie wyjechała od nas po dwóch tygodniach, a mieszka z nami już ponad dwa miesiące i wciąż nie ma zamiaru wracać do domu. Zajmuje jeden pokój, a my drugi. Nie widzę z jej strony żadnej pomocy, może poza zabraniem dziecka na mały spacer, ale kiedy zaczyna płakać, natychmiast zabiera go do domu, bo nie chce sobie robić kłopotów.

Bilety do teatru na dwie godziny przed spektaklem. Jak podoba Ci się taki prezent?

Przy niej miałam po prostu więcej pracy. Gdybym sprzątała wtedy, kiedy mam czas, mogłabym zostawiać naczynia niezmyte do wieczora, czyli do przyjścia męża z pracy, a ja w tym czasie, kiedy syn spał, też bym mogła odpoczywać. Teraz jestem pod czujnym okiem teściowej, która wieczorem zawsze mówi mężowi, że „wszystko się udało”, chociaż w niczym mi nie pomogła i robiłam wszystko sama. Lubi rano pospać sobie dłużej, potem napić się kawy i zjeść coś do niej słodkiego. Wie, że umiem piec ciasta, więc specjalnie przy mężu mówi: „teraz, kiedy spędzam z dzieckiem cały dzień, masz więcej czasu na upieczenie czegoś słodkiego”. Cóż, spełniam więc jej prośby, aby nie doprowadzić do awantury.

Następnie w ciągu dnia teściowa ogląda kolejny odcinek swojego ulubionego serialu i w tym czasie w żadnym wypadku nie powinnam odwracać jej uwagi, bo inaczej się wścieknie. Potem zabiera wnuka na krótki spacer i to cała jej pomoc. Mój mąż nie widzi wszystkiego, więc jej wierzy, a gdy coś tylko powiem, od razu mówi: „Mówisz tak, bo chcesz się stąd pozbyć mojej mamy!”.

Myślę, że teściowa urządziła sobie moim kosztem po prostu wakacje – ot, odpoczywa od siostry męża i nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa. Nie mogę już jednak wytrzymać takiego obciążenia i czuję, że zostawię ich oboje i przeprowadzę się do rodziców, a mąż niech zostanie z mamusią.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 2 =

Teściowa miała mi pomóc, ale tylko pogorszyła sytuację. Nie wiem, czy moje małżeństwo to wytrzyma!