Tego dnia ta mała istota zmieniła całe moje życie na lepsze

Tego dnia ta mała istota zmieniła całe moje życie na lepsze

Żyłem samotnie swoim wyważonym i monotonnym kawalerskim rytmem. Nigdy nie planowałem posiadania zwierząt, zdając sobie sprawę, że wraz z pojawieniem się w domu jakiegoś czworonożnego towarzysza, stanę się za niego odpowiedzialny i wówczas jednocześnie stracę część swojej wolności. Zwierzę zajmuje w końcu czas – trzeba je nakarmić, zaprowadzić do weterynarza, nie można też ot tak wybrać się w podróż, tylko załatwić jakąś opiekę, a to w końcu moja wielka pasja, z której po prostu nie chciałem rezygnować.

Jednak przypadkowe wieczorne spotkanie na przystanku autobusowym zakończyło się nieoczekiwanym zwrotem akcji. Zobaczyłem wtedy puchatą kulkę, która skulona próbował ukryć się przed deszczem pod wiatą, ale ten padał tam mocno, że i tak mu się obrywało. Kociak wyczuwając moją obecność spojrzał na mnie żałosnym wzrokiem, ale nie odważył się do mnie podejść. Wtedy jakoś zrobiło mi się go żal, przykucnąłem obok niego i wyciągnąłem w jego kierunku rękę. Kotek nieśmiało powąchał palec i znów spojrzał na mnie pytająco. To było tak, jakby mówił: „To co teraz?”.

Uśmiechnąłem się i wziąłem kotka na ręce. Natychmiast się uspokoił. Kiedy przyjechał autobus, wsiadłem z nim do środka i pojechaliśmy do domu.

– Jak można przejeść takie pieniądze? Czy to rozsądne?

W mieszkaniu bardzo szybko stał się pewniejszy siebie i zaglądał w każdy kąt. Patrzył na mnie pytająco, jakby chciał powiedzieć: ” Czy to tutaj teraz będę mieszkać?”. Pogłaskałem kota i powiedziałem:

– OK, spróbujmy…

Kotek szybko przyzwyczaił się do higieny i załatwiania się w kuwecie. Pozwolił się nawet wykąpać i wyczesać, chociaż widziałem, że raczej to nie jest coś, co mu się podobało. Przez pierwsze dwa tygodnie po prostu odsypiał uliczne życie, aż byłem zdziwiony, że można przesypiać całe doby. Później jednak, już wypoczęty i wyspany, emanował energią. Pojawiły się pierwsze ślady jego pazurów na meblach i próbował jeść mi jedzenie ze stołu. Kiedy zbeształem kota za podartą tapetę, odwrócił wzrok, ale widać było, że był zmieszany. Przyjąłem przeprosiny, żeby kilka dni później znowu musieć go zbesztać. Nawet nie wiem dlaczego, ale nigdy tak w pełni nie złościłem się na psikusami, które mi robił.

Wkrótce zaczęliśmy razem podróżować. Kot siedział na miejscu pasażera, rozglądając się uważnie, a pół roku później musiałem nawet zapinać mu pasy, bo inaczej skakałby po cały samochodzie.

Najprzyjemniejsze chwile są wtedy, kiedy wracam z pracy. Kot nie pozwala mi nawet zdjąć butów, bo już ociera się o moje nogi, mruczy i wita mnie w swoim języku, okazując tym samym całkowitą radość, że teraz ma z kim porozmawiać. Po obiedzie z kotem odpoczywamy przed telewizorem, a gdy już idę spać, kot wskakuje mi na łóżko i kładzie się na moich nogach. A zasypianie ze świadomością, że nie jestem sam i zawsze jest ktoś, kto na mnie czeka jest bardzo miłe…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 12 =

Tego dnia ta mała istota zmieniła całe moje życie na lepsze