Niedawno spotkałam się z przyjaciółką. Nie widziałyśmy się dosyć długo i od razu zauważyłam, że wyglądała na trochę zdenerwowaną. Najpierw rozmawiałyśmy spacerując, a potem poszłyśmy do kawiarni, gdzie Daria wyrzuciła z siebie to, co jej leżało na sercu:
– Moi rodzice są teraz w kryzysie, ponieważ biznes mojego ojca upada przez działania jego konkurencji. Przez to też był zmuszony do zwolnienia pracowników, dokładnie zwolnił połowę dotychczasowe personelu, a to i tak dopiero początek. Tata ledwo wychodzi na zero i bardzo się boi, że zbankrutuje.
Ojciec mojej przyjaciółki jest silnym facetem w średnim wieku i do tej pory był uważany za jednego z większych przedsiębiorców naszego miasta. Kiedyś jego sklep meblowy był bardzo popularny. Rodzina była bogata, ale nie dokonywał żadnych inwestycji, na przykład w nieruchomości dla swoich dwóch dorastających córek. Matka Darii uwielbiała się pięknie ubierać, wypoczywać w luksusowych kurortach, podróżować wygodnie dobrymi samochodami, jednym słowem – mieli na co wydawać pieniądze. Nie mieli żadnych większych oszczędności, tylko na bieżąco wydawali wszystko to, co zarobili.
Pewnie warto było tę produkcję rozwijać, poszerzać, ale Stanisław, ojciec moje przyjaciółki, nie zrobił nic w tym kierunku i spoczął na laurach. Przeciwieństwem był jego konkurent, który inwestował każdy dostępny grosz w rozwój i modernizację, a z czasem osiągnął zupełnie inny poziom produkcji, co pozwoliło mu obniżyć ceny produktów ze względu na masową produkcję, a to zaczęło przyczynić się do upadku biznesu Stanisława.
Nie doszło do tego w jeden dzień, a Stanisław po prostu nie zadbał wystarczająco o rozwój swojego biznesu i teraz jest w kryzysie.
To wszystko wydarzyło się właśnie wtedy, gdy jego córki wyszły za mąż i był to odpowiedni czas, aby w czymś pomóc młodym rodzinom, ale możliwości byłego zamożnego biznesmena zostały wyczerpane. Daria i jej siostra musiały więc wynajmować mieszkania i wychodzić na prostą same, chociaż podobnie jak ich rodzice nie były przyzwyczajone do ograniczania się w wydatkach.
Oczywiście przy rozsądnych wydatkach jej ojciec mógł z łatwością dać swoim córkom mieszkania, samochody itp., ale niestety tak się nie stało. Z tego powodu moja przyjaciółka była zdenerwowana, wierząc, że jej rodzice po prostu wyrzucili pieniądze w błoto i nie pomyśleli o przyszłości jej i jej siostry.
Słuchałam tak Darii i z częścią wypowiedzianych przez nią rzeczy oczywiście się zgadzałam, ale miałam w głowie różne przemyślenia. Z jednej strony oczywiście posiadanie dość wysokich dochodów i ich utrata musi być okropne, z drugiej zaś strony mogliby odłożyć pieniądze i mieć jakąś poduszkę finansową. Daria i jej siostra z kolei są dorosłe, powinny same na siebie pracować, a liczą na bezwarunkową pomoc ojca. Wydaje mi się, że to nie jest to do końca słuszne z ich strony. Trzeba dbać o siebie, o dach nad głową i o dobrobyt.

