Syn wraz ze swoją żoną próbują nas wypędzić z naszego własnego domu

Syn wraz ze swoją żoną próbują nas wypędzić z naszego własnego domu

Mój syn wraz ze swoją żoną żyli w wynajmowanym mieszkaniu do czasu narodzin drugiego dziecka. Wtedy synowa powiedziała, że ​​wprowadzą się do nas, a za pieniądze, które wydawali na czynsz, będą dokładać się częściowo do rachunków, ale też odkładać na własne lokum. To były jednak tylko słowa bez pokrycia.

Od razu powiedziałam, że w dwupokojowym mieszkaniu będzie nam ciasno w sześcioro osób, ale mój syn od razu powiedział, że przecież w mieszkaniu wciąż jest jego pokój i ma prawo na nowo go zająć. Nie kłóciłam się z nim więc już więcej. Później okazało się, że syn liczył na to, że z mężem odstąpimy mu większy pokój, czyli naszą sypialnię, jednak nie zamierzaliśmy robić takiej zamiany. Chciał w końcu wrócić do swojego pokoju, więc tak się stało.

Synowa jednak wtedy nas wręcz znienawidziła i zaczęła nam uprzykrzać życie. Wyzywająco przesiadywała z płaczącym dzieckiem w kuchni, która była obok naszej sypialni i robiła to tylko po to, abyśmy nie spali całą noc. Kiedy mój mąż zwrócił jej uwagę, że musimy pracować i wstawać rano do pracy, więc dobrze by było, gdyby mogła nie wynosić płaczącego dziecka do kuchni. Wtedy ona odpowiedziała, że ​​nasz syn i wnuk śpią, a małe dziecko im w tym przeszkadza, więc dlatego to robi i nie możemy mieć do niej żadnych pretensji. Do tego dodała, że ​​jesteśmy złymi rodzicami, bo nie kupiliśmy naszemu jedynemu synowi mieszkania tak jak inni rodzice jej znajomych czy znajomych mojego syna. Wkurzona jej odpowiedziałam, że jej rodzice też nie podarowali jej mieszkania, chociaż mogli bo mają więcej pieniędzy niż my.

Z żony przeobraziłam się w kochankę i to swojego byłego męża

Teraz młodszy wnuk został wysłany do przedszkola, ale synowej nie spieszy się do pracy bo twierdzi, że ma prawo wykorzystać przysługujący jej urlop macierzyński do końca. Syn milczy, choć widzę, że on też jest niezadowolony z zachowania żony. Całymi dniami nic nie robi, śpi do obiadu, a wieczorem coś gotuje i tłucze się w kuhni, oczywiście nie dając nam możliwości spokojnego wypoczynku.

Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam takie wspólne życie. Widzę, że oni robią wszystko, żebyśmy mieli ich dość i pewnie mają nadzieję, że wtedy wyprowadzimy się do wiejskiego domu po mojej babci. Ja jednak wiem, że ich niedoczekanie i prędzej oni się stąd wyniosą.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 − pięć =

Syn wraz ze swoją żoną próbują nas wypędzić z naszego własnego domu