Samotna matka nikomu nie jest potrzebna, a sama na pewno sobie nie poradzę

Mam 28 lat i od 5 lat jestem już w małżeństwie. Jestem też mamą – nasza córka ma prawie 3 lata. Mój mąż aktualnie nie pracuje i najgorsze w tym wszystkim jest to, że też nie szuka żadnej pracy. Siedzi i całymi dniami gra tylko na komputerze, a kiedy mówię o pracy, ignoruje mnie i najczęściej wychodzi do drugiego pokoju.

Ja też szukam pracy, bo znajdujemy się w ciężkim położeniu, więc robię, co mogę, aby poprawić naszą sytuację życiową. Niestety, bardzo ciężko mi cokolwiek znaleźć, bo nie jestem osobą towarzyską, tylko zamkniętą w sobie, dlatego praca z klientem byłaby dla mnie po prostu jakimś koszmarem. Z wykształcenia jestem psychologiem, ale nigdy nie pracowałam w swoim zawodzie i w zasadzie miałam do tej pory tylko jedną pracę. Była to praca na produkcji, gdzie pracowałam jako szeregowy pracownik.

„Zacznij kupować coś innego do jedzenia, bo inaczej zbankrutujemy!”. Już po kilku dniach takiego oszczędzania mąż zmienił zdanie

Odkąd mój mąż nie ma pracy, ciągle wychodził gdzieś ze znajomymi. Czasami wracał o 2 w nocy, czasem o 5 nad ranem. W dodatku wyszło na jaw, że parę razy mnie okłamał i nie był tam, gdzie mówił, że niby był. Teraz już rzadko wychodzi, bo pokłócił się z kolegami, ale ja się z tego cieszę. Przez ten cały czas z miłości przymykałam oczy na to wszystko i wybaczałam mu ciągłe kłamstwa, ale miłość z czasem gdzieś odeszła, a z czegoś trzeba przecież żyć. Wciąż jestem z mężem, bo przecież córka potrzebuje ojca, nie chcę rozbijać rodziny i niszczyć dziecku życie. Nie szukam też sobie kochanka, zresztą i tak żaden facet się mnie nie zainteresuje. Kiedy czasami już frustracja się ze mnie wylewa i grożę mężowi rozwodem, on grozi mi, że odbierze mi córkę, bo jego ojciec ma różne znajomości w sądownictwie, a przede wszystkim ma też pieniądze, więc na pewno mu się to uda.

Jak mam dalej żyć? Mam wszystkiego dość! Nie mogę znaleźć pracy, na produkcję też nie chcę wracać, a siedzenie bez pieniędzy też nie jest najlepszym rozwiązaniem. Mam depresję, biorę na nią leki i czuję się jak w jakiejś matni. Chcę mieć pracę, chcę być ceniona, szanowana i kochana. Poza moją córką i rodzicami nikt mnie nie potrzebuje. A kto po rozwodzie będzie potrzebował mnie, samotną matką? Nikt.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 − dwa =

Samotna matka nikomu nie jest potrzebna, a sama na pewno sobie nie poradzę