Rodzina mojej żony zachowuje się tak, jakby nasza działka należała do nich

Rodzina mojej żony zachowuje się tak, jakby nasza działka należała do nich

Mam fajną rodzinę – żonę i dwoje dzieci. Moi rodzice mają działkę za miastem z małym, drewnianym domkiem, podobnie jak teściowie. Mimo tego nie pojawialiśmy się ani u jednych, ani u drugich za często. Jeśli chodzi o teściów, to odwiedziliśmy ich na działce może kilka razy latem i to wszystko. Woleliśmy jednak inne formy spędzania wolnego czasu takie jak chociażby podrózowanie czy wychodzenie do kina lub do teatru.

Poza tym spędzanie czasu na działce czy to u moich rodziców, czy u teściów, nie sprawiało, że czuliśmy się jakoś komfortowo. U moich rodziców zwykle przesiaduje mój brat z rodziną. Z tesciami jest tak samo – gdy tylko pojadą na działkę, przyjeżdża do nich szwagier z dziećmi oraz jej młodsza siostra. Dla nas tak dużo ludzi to już jak tłum i taka głośna atmosfera jest dla nas po prostu męcząca.

Pięć lat temu dojrzeliśmy jednak do decyzji o kupnie własnej działki, na której zbudowaliśmy później mały, drewnaniny domek, a obok niej banię i mini saunę przy domku. Mieszkamy na codzień w mieście w bloku więc chcieliśmy mieć też miejsce, gdzie nasze dzieci będą mogły wypocząć na świeżym powietrzu. Latem nie jeździmy tam często, jesteśmy tam maksymalnie dwa razy w miesiącu ze znajomymi. Za to zimą pojawiamy się tam zdecydowanie cześciej czy to sami, czy wraz z grupą przyjaciół.

Kochałam Michała i robiłam wszystko, aby nasz związek kwitł. Podczas, gdy ja się poświęcałam, on miał już inne życie

Dwa lata temu brat mojej żony miał problemy finansowe. Teściowie sprzedali działkę, chociaż postawili mu warunek, którym było odkupienie działki wraz z domkiem w momencie, w którym się „odkuje” i będzie miał stabilną sytuację finansową. Niestety, czas mijał, a szwagier nie spełnił postawionej obietnicy.

Teściom ewidentnie brakowało czasu spędzanego na działce, dlatego prosili nas, abyśmy pozwolili im korzystać z naszej wtedy, kiedy nas tam nie będzie. Zgodziliśmy się, ale skończyło się tak, jak zwykle, czyli wystarczyło dać palec, żeby potem chcieli całej ręki.

Naturalnie oprócz teściów na działkę zaczęło przyjeżdżać też rodzeństwo żony, oboje ze swoimi rodzinami. Do pierwszej awantury doszło już w marcu, kiedy to zabroniłem robienia grządek i sadzenia czegokolwiek. Ostatnio z kolei pokłóciliśmy się o to, że teściowie spędzają tam cały wolny czas i czują się jak u siebie, a my nawet nie mamy możliwości na to, by spędzić czas na własnej działce. Co więcej, stawiają nam warunki i mówią, kiedy możemy przyjechać, a kiedy absolutnie mamy się nie zjawiać, bo np. planują zrobić grilla ze znajomymi.

Znowu szykuje się awantura, bo mam już tego dość! Chciałbym ich stamtąd wyrzucić ale boję się, że wtedy relacje żony z rodziną się popsują i będzie miała mi to za złe.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć + 16 =

Rodzina mojej żony zachowuje się tak, jakby nasza działka należała do nich