Kochałam Michała i robiłam wszystko, aby nasz związek kwitł. Podczas, gdy ja się poświęcałam, on miał już inne życie

Zmarnowałam pieniądze i dobre lata na mężczyznę, którego kochałam, a który wykorzystał mnie i porzucił jak psa

Mam 45 lat i kolejny nieudany związek za sobą. Człowiek, którego przyjęłam do siebie miał wiele problemów – kredyty na głowie, dwa nieudane małżeństwa i czworo dzieci. Mimo to myślałam, że może się nam udać. Niestety, wszystko skończyło się tym, iż wyznał mi, że tak naprawdę mnie nie kocha i jestem najgorszym, co mu się w życiu przydarzyło.

Michał mieszkał ze mną przez trzy lata, a byliśmy ze sobą od czterech. W ostatnim roku związku rzadko się rozmawialiśmy, kiedy był poza domem, ale uznałam, że pewnie ma dużo na głowie i nie ma też czasu, więc odpuściłam i nie wymuszałam na nim częstych rozmów w ciągu dnia. Gorzej, że wieczorem też nie miał ochoty ze mną rozmawiać i żyliśmy bardziej, jak współlokatorzy, a nie para.

Nie uprawialiśmy seksu, nie było między nami takiej więzi, jak wcześniej. Poza tym nie interesowało go prawie nic, dawał mi tylko połowę pieniędzy na mieszkanie, trochę na jedzenie i to wszystko. Jeśli coś się popsuło albo potrzebowałam jakiegoś wsparcia, on nie był tym zainteresowany.

Myślałam, że nasza relacja psuje się może tylko z mojej winy, dlatego próbowałam robić wszystko, aby był jak najbardziej zadowolony. Gotowałam, sprzątałam, robiłam pranie, chodziłam do pracy, brałam nadgodziny, by zarobić więcej, i przez ten cały czas miałam nadzieję, że przetrwamy ten kryzys i znów będzie jak dawniej.

Nie chcę się kłócić z teściową, ale nie mogę już znieść zachowania i szantaży jej bezczelnej wnuczki

Michał miał wiele długów i przez pierwsze dwa lata spłacał wszystko regularnie, miał nawet pieniądze na nasze życie i do wszystkiego się dokładał, ale potem nagle stwierdził, że nie może dawać tyle pieniędzy na nasze mieszkanie, co kiedyś, bo ma problemy w pracy. Nie powiedział jednak jakie, co się dokładnie dzieje, za to pojawił się kolejny kredyt. Od tego momentu coraz mniej rozmawialiśmy, zaczął być oziębły. Ja wierząc, że coś się zmieni, wspierałam go, wydawałam też pieniądze na różne jego zachcianki z nadzieją na to, że poprawię mu humor i chociaż przez chwilę będzie lepiej.

I wiecie, co się okazało? Maciek miał na boku kochankę, z którą miał kolejne dziecko. To dlatego zaciągnął kolejną pożyczkę, mniej było go w domu i nie dawał tyle pieniędzy, co kiedyś. O wszystko jednak obwinił mnie i powiedział, że dopiero jego Daria pokazała mu, czym jej prawdziwa miłość, a gdybym była dla niego lepsza, to na pewno nie szukałby nikogo na boku.

Po tej sytuacji nie wierzę już w to, że znajdę normalnego, uczciwego mężczyznę. Mam już dość bycia wykorzystywaną!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście − trzynaście =

Kochałam Michała i robiłam wszystko, aby nasz związek kwitł. Podczas, gdy ja się poświęcałam, on miał już inne życie