Wyszłam za mąż w wieku 26 lat, choć z przyszłym mężem spotykałam się niemal od czasów szkolnych. Chciałam jednak najpierw zdobyć wykształcenie i kupić mieszkanie.
Kiedy oboje zaczęliśmy pracować, zdaliśmy sobie ze smutkiem sprawę, że szybkie zebranie środków na własne mieszkanie jest wręcz nierealne. Nie chciałam potem już dłużej odkładać ślubu, bo chciałam stworzyć rodzinę i mieć dzieci, dlatego mimo namów męża na poczekanie z tym, chociaż kilka kolejnych lat, ja postawiłam na swoim.
Moi rodzice mieszkają teraz w kawalerce, dlatego musieliśmy zamieszkać z teściową, która sama zajmowała trzypokojowe mieszkanie. Teść zmarł dawno temu, a jej drugie dziecko, córka, wyszła kilka lat temu za mąż i mieszka w innym mieście.
Mąż od razu uprzedził, że jego mama ma bardzo trudny charakter, ale myślałam, że będziemy mieć własny pokój, w którym będziemy sobie siedzieć i nie będziemy wchodzić sobie w drogę. Przez to też od samego początku nalegałam, abyśmy osobno jedli, aby teściowa nie zarzucała nam, że musi gotować dla nas obiady. Za media płaciliśmy sami, tak w ramach wdzięczności, że pozwoliła się nam u nas zatrzymać. I tak bardziej się nam to opłacało, niż wynajem mieszkania, bo ceny były i są horrendalne. Teściowa też była zadowolona na początku z tego całego układu.
Nie podobało mi się jednak to, że mąż mówił teściowej o wszystkich naszych sprawach, nawet tych intymnych. Powiedziałam mu o tym, ale on tylko uśmiechnął się tajemniczo i powiedział, że to tylko po to, aby mama nie myślała, że zaraz zajdę w ciążę i w domu pojawi się dziecko. Uspokoiłam się, bo w sumie to był logiczny argument.
Jeśli chodzi o dzieci, to nie chciałam ich mieć przez kilka najbliższych lat, abyśmy pożyli dla siebie, no i przede wszystkim, abyśmy odłożyli na własne mieszkanie. Niestety, los zadecydował za nas inaczej i rok później okazało się, że jestem w ciąży. Mąż był bardzo tym zmartwiony, a ja, wbrew temu, co wcześniej mówiłam, byłam szczęśliwa. Szczerze mówiąc, cieszyłam się, że zostanę matką. Miałam już 28 lat, nie byłam więc już młódką, zatem był to dobry moment na ciążę.
Teściowa przyjęła tę wiadomość ze spokojem. Powiedziała, że jeśli zajdzie taka potrzeba, może nawet zwolnić się z pracy, żeby mi pomagać. To mi jednak nie odpowiadało, bo nie chciałam z nią spędzać w domu całych dni. Już ją trochę poznałam i tak, nie kłóciła się ze mną, nie wyzywała mnie, ale zachowywała się tak, że czasami naprawdę miałam ochotę uciec i już jej więcej nie widzieć.
Moja teściowa pokazała swój prawdziwy stosunek do mnie, kiedy urodziła się moja córka. Zaczęły się takie kłótnie, że byłam gotowa zapłacić za wynajem mieszkania, byleby tylko się od niej uwolnić. Mój mąż mnie nie rozumie i nie wspiera, a nawet powiedział, że mnie przecież ostrzegał, więc nie mam prawa narzekać. Owszem, robił to, ale czy przez to mam się dalej męczyć?
Mój mąż chce kupić samochód i mówi, że nie będzie płacił za wynajem, a oszczędzanie na własne lokum nie ma sensu, bo to i tak się nam nie uda przy obecnych cenach niczego kupić. Według niego lepiej zostać u jego matki i mieszkać z nią, podporządkowując się jej zasadom. Ja się z nim z nim zgadzam. Nie mogę cały czas mieszkać z teściową, bo doprowadzi mnie do choroby psychicznej, ale z drugiej strony nie widzę innego wyjścia…

