Rodzice zniszczyli mi dzieciństwo, ale także przyszłość. Nienawidze ich i nie mogę na nich patrzeć

Rodzice zniszczyli mi dzieciństwo, ale także przyszłość. Nienawidze ich i nie mogę na nich patrzeć

Mam teraz 36 lat. Zacząłem zarabiać już jako nastolatek, a kiedy miałem 20 lat przeprowadziłem się do Warszawy. Nikomu nic nie mówiłem, że jadę tam na rozmowy kwalifikacyjne i że chcę się tam przenieść. Mieszkałem tutaj jakieś 4 lata, ale przez wypadek w pracy nie byłem zdolny do dalszej wykonywania tego typu zawodu (byłem budowlańcem), a inne prace nie były już tak dobrze płatne. Nie miałem więc wystarczająco pieniędzy na wynajem mieszkania, dlatego wróciłem do rodzinnego miasta. Źle się tutaj czuję i wracają do mnie wspomnienia, które dawno chciałem już usunąć z pamięci. Moje dzieciństwo było naprawdę okropne.

Mam brata i ciągle byłem w jego cieniu. Ojciec uwielbiał brata i robił dla niego wszystko, a matka bardziej opiekowała się mną, chociaż ciężko to nazwać opieką. Matka powtarzała, że nie kocha ojca i wyszła za mąż tylko dlatego, żeby wyrwać się ze swojego patologicznego domu, a tylko małżeństwo dawało jej taką możliwość. Kiedy miałem 3 lata, postanowiła odejść z domu, ale oczywiście zabrała też mnie, brat został z ojcem. Matka postanowiła rozwieźć się z mężem, poznała jakiegoś faceta i powiedziała, że teraz zrobi karierę i wszyscy jej pozazdroszczą. Znalazła sobie jakiegoś faceta z Gdańska, ale ten pił i bił, więc po jakimś czasie wróciliśmy do rodzinnego miasta. Zamieszkaliśmy w bloku naprzeciwko mojego ojca.

Moja córka jest okropna. Wyłudza zasiłki, a mnie traktuje jak darmową opiekunkę dla dzieci. Na emeryturze chciałam odpocząć, a nie całą dobę zajmować się wnukami!

Minęło teraz wiele lat, a brat mieszka dalej w naszym rodzinnym domu. Ja nie wykształciłem się, bo musiałem pracować, nie mam za dużo pieniędzy, nie mam też ani żony, ani nawet kobiety, żadnej bliskiej osoby. Mam regularny kontakt z matką i ojcem, ale jego nienawidzę. Nigdy mi nie pomógł, nie zabrał od matki mimo tego, że widział, iż ona sobie w ogóle nie radzi. Zazdroszczę bratu, że nie brakuje mupieniędzy i widać, że jest szczęśliwy. Na matkę też nie mogę patrzeć – ciągała mnie ze soba z mieszkania do mieszkania, nigdy nie miałem spokoju, nie miałem warunków do nauki, a potem musiałem jeszcze przynosić pieniądze do domu, bo matka albo była sama, albo z jakimiś facetami, którzy niczego nie mieli i brakowało nawet na chleb.

Długo walczyłem o siebie, ale teraz mam coraz mniej sił. Kiedyś miałem jeszcze jakieś marzenia, że wyrwę się z marazmu, na zawsze opuszczę rodzinne miasto i zapomnę o tym, co najgorsze. Wydawało mi się, że wymażę te straszne wspominenia, ale niestety – jestem uwięziony w mieście, który na każdym kroku przypomina mi o tym, jak okropne miałem dzieciństwo. Chciałbym kochać moich rodziców, ale za to, co mi zrobili, nie potrafię. Utrzymuję z nimi kontakt już tylko dlatego, bo tak wypada, ale jak tylko ich widzę to mnie mdli. Zniszczyli mi życie.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × pięć =

Rodzice zniszczyli mi dzieciństwo, ale także przyszłość. Nienawidze ich i nie mogę na nich patrzeć