Całe życie ciężko pracowałam i to nie za biurkiem, ale fizycznie jako sprzątaczka. Niestety, nie miałam wysokiego wykształcenia i tak naprawdę to była dla mnie jedyna opcja pracy. Przez to na emeryturę czekałam z ekscytacją i utęsknieniem. Miałam nadzieję, że w końcu odpocznę. Niestety, córka wymyśliła dla mnie lepsze zajęcie.
Taka sytuacja powtórzyła się kilka razy – córka niby szła na rozmowy kwalifikacyjne, z których nic nie wynikało. Po jakimś czasie Ala powiedziała, że to nie ma sensu i skoro i tak nie może znaleźć pracy, to dalej już nawet nie będzie próbować. Byłam zaskoczona, bo uważałam, że kobieta powinna być niezależna od mężczyzny, więc powinna mieć swoje pieniądze. Całe życie jej to wpajałam, ale najwidoczniej córka uważała inaczej. Zresztą, to nie była moja sprawa, nie zamierzałam jej pouczać. Wtedy jednak nie wiedziałam, że ta decyzja zapoczątkuje dalszą katastrofę, w której będę brała udział.
Od tego czasu córka ciągle podrzucała mi wnuki i ciągle miała różne wymówki, dlaczego musi to zrobić. Albo musiała posprzątać mieszkania, a z gromadką dzieci to niemożliwe, albo musiała iść do lekarza czy na badania (szkoda tylko, że nie było jej wtedy cały dzień, a nie kilka godzin), albo robiła jeszcze coś innego, co uniemożliwiało jej opiekę nad własnymi dziećmi. Nie obchodziło jej to, że mogłam mieć już jakieś plany – miałam zająć się dziećmi i koniec. Nie interesowało jej też to, że mogę nie mieć siły na zajmowanie się dzieciakami.
Córka bierze ciągle wszystkie dodatki na dzieci oraz zasiłek dla bezrobotnych. To nie są wcale małe pieniądze. Od tego roku córka pobiera trzy raz po 800 zł, zasiłek to prawie 1000 zł, do tego wszelkie dodatki do nauki dzieci i zbiera się naprawdę fajna suma. Nie chodzi mi o to, że powinna mi płacić za opiekę nad dziećmi, ale mogłaby zapisać dzieci do żłobka, chociażby prywatnego. Ja mam problemy ze stawami, a przez problemy z sercem szybko się też męczę, a tacy 6-letni chłopcy są naprawdę ruchliwi i niegrzeczni. Naprawdę na dłuższą metę sobie z nimi nie dawałam rady. Powiedziałam jej, że skoro dostaje pieniądze na dzieci, to powinna je na nie wydawać, a nie żerować na mnie i traktować jak darmową opiekunkę.
Córka się obraziła i teraz się do mnie nie odzywa, ale ja naprawdę nie pisałam się na bycie etatową opiekunką tym bardziej, że nie mam już tyle sił co kiedyś.

