Moja wnuczka kilka dni temu skończyła 10 lat. Mój syn obecnie jest w delegacji – poleciał do Japonii, gdzie otwiera się kolejny oddział firmy, w której pracuje, więc wróci do domu dopiero za 2 miesiące. Synowa nie pracuje i zajmuje się domem, chociaż to słowa raczej na wyrost. Wszystko w naszej rodzinie układało się dobrze i było stabilnie, ale niestety jest pewien problem, który spędza mi sen z powiek i nie mogę przestać o nim myśleć.
Większość prac domowych wykonuję ja: gotuję, sprzątam i piorę, ponieważ moja leniwa synowa jedyne, na co ma ochotę, to leżeć całymi dniami na kanapie. Czasami tylko wstaje kiedy zgłodnieje, żeby zrobić sobie kanapkę albo jajecznicę. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie zajmuje się w ogóle córką i zmusza ją do tego, by ta sama gotowała i sprzątała po sobie. Uważa, że to już duża dziewczynka i może sama robić takie rzeczy.
Do tej pory moje relacje z synową były normalne, może nigdy nie były jakieś przyjacielskie, ale też nie były najgorsze. Zauważyłam jednak, że synowa poświęca coraz mniej czasu Blance. Wnuczka sama wyprawia się do szkoły, przygotowuje sobie śniadanie i ogólnie wszystko musi robić sama. Zdarza się, że obudzi się za późno i idzie głodna bez śniadania do szkoły, bo nie zdąży sobie go zrobić.
Ma zaledwie 10 lat, ale już w pełni musi o siebie zadbać. Naprawdę jestem wściekła i w ogóle nie rozumiem, jak można taką małą dziewczynkę pozostawić samej sobie? Moja synowa nie jest złym człowiekiem, poza tym wcześniej zajmowała się dzieckiem i domem, ale teraz chce po prostu się lenić i przez to zrzuciła całą odpowiedzialność na własne dziecko. Nie wiem, ja tak można – ja mojemu synowi prałam i gotowałam, dopóki nie wyprowadził się z domu, aby miał czas na naukę i własne przyjemności. No i co, czy w tym było coś złego? Nie, wyrósł na normalnego mężczyznę. Nie mogę zrozumieć: czy to jest po prostu lenistwo, czy ona chce, aby jej córka szybciej dorosła i stała się niezależna jeszcze przed 18 rokiem życia? Naprawdę nie wie, co ona ma w głowie!
