Postanowiłam, że nie będę już gotować dla bliskich! Oto, jak wyglądały ostatnie święta

Postanowiłam, że nie będę już gotować dla bliskich! Oto, jak wyglądały ostatnie święta

Zbliżały się święta Wielkanocne. Mój mąż chodził w dobrym humorze, bo wiedział, że za tydzień nasz dom będzie wypełniony śmiechem, przyjemnym gwarem, wszyscy będą obdarowywać się prezentami, tańczyć i ogólnie świetnie bawić… To też mnie uszczęśliwiało. Niestety wiedziałam, że aby tak było, będę musiała spędzić trzy dni w kuchni, aby wszyscy nasi weseli gości mieli co zjeść i co przekąsić.

Nagle w mojej głowie pojawiło się rozwiązanie problemu które od dawna zajmował mi głowię:

– Kochanie, co będziemy jeść w święta?

Mąż nie „zaangażował się” od razu:

– To co zawsze – sałatkę jarzynową, galaretki mięsne, ryby, inne różne sałatki, wędliny…

Miałam jednak istotne pytania:

– Cóż, w zasadzie to jest jasne. Kto to wszystko ugotuje?

Mąż szybko odpowiedział:

– Zawsze to Ty robiłaś to tak smakowicie…

– Jesteś jakaś nienormalna? Przyjechaliśmy do Ciebie w gości, a Ty chcesz, żebyśmy tu biegali z odkurzaczem? Tak trudno Ci ugotować trochę więcej jedzenia czy posprzątać?

– Wiem, że jest pysznie, ale to ja muszę kilka dni wcześniej stać przy garach, a potem to ja sprzątam kuchnię, bo nikt nie ma ochoty tego robić i to też spoczywa na mnie! Zwykle to Ty zapraszasz wszystkich w gości, ale nie zapytasz nawet, w czym mi pomóc. To może tym razem zrobię tylko jedną sałatkę i jedno ciasto, bo mam już tego dość, zgoda? A oni niech przygotują resztę, na co mają ochotę.

Mąż z rezygnacją pokiwałam głową, a potem cały wieczór dzwonił do krewnych i ich zapraszał na święta, tłumacząc, że też powinni coś przynieść, bo sama nie dam rady wszystkiego przygotować. Nie można powiedzieć, że były to proste rozmowy i szczerze mówiąc obawiałam się, że większość z krewnych męża się obrazi i nie przyjdzie, ale na szczęście było inaczej. Dzień przed wspólnym spotkaniem dzwonili i pytali, co już jest, a co mogą przynieść.

Święta minęły w miłej atmosferze i z rozmachem. Niektórzy myśleli, że z mężem żartowaliśmy i tak naprawdę wszystko będzie gotowe, ale mocno się dziwili na miejscu. Skończyły się wygody!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × trzy =

Postanowiłam, że nie będę już gotować dla bliskich! Oto, jak wyglądały ostatnie święta