Postanowiłam pozbyć się dziecka i chciałam zrobić aborcję, ale mój chłopak wraz z moją mamą zrobili wszystko, by do tego nie doszło, za co teraz jestem im wdzięczna

Postanowiłam pozbyć się dziecka i chciałam zrobić aborcję, ale mój chłopak wraz z moją mamą zrobili wszystko, by do tego nie doszło, za co teraz jestem im wdzięczna

To, że mój syn przyszedł na świat to wyłącznie zasługa moich rodziców. Moja historia jest taka jak wielu innych dziewczyn – w szkole zakochałam się w chłopaku o imieniu Janek, chodził do równoległej klasy. Chodziliśmy na te same zajęcia pozalekcyjne i tak się poznaliśmy. Na początku to była tylko przyjaźń, ale przeobraziła się ona potem w miłość. W drugiej klasie liceum zorientowałam się, że jestem w ciąży. Byłam przerażona całą sytuacją, nie chciałam mieć dziecka w tak młodym wieku!

Długo nie chciałam powiedzieć o tym mamie i z tym zwlekałam. To była chyba najtrudniejsza rzecz w życiu. Tak naprawdę od początku chciałam dokonać aborcji i doradzała mi to też moja przyjaciółka, która twierdziła, że będzie dla mnie lepiej, gdy pozbędę sie tego dziecka. Janek początkowo się na to nie zgadzał, ale tak bardzo go na to namawiałam, że w końcu postanowił się na wszystko zgodzić. W końcu jednak Janek wygadał się swoim rodzicom o ciąży, a Ci poinformowali o wszystkim moją mamę.

Po ślubie tymczasowo zamieszkaliśmy u moich rodziców, ale to, co zaczęła wtedy robić moja starsza siostra, było szczytem chamstwa

Pewnego dnia, kiedy wróciłam do domu, zobaczyłam mamę z Jankiem w kuchni. Byli gotowi odwieść mnie od pomysłu aborcji, ale ja ich nie chciałam słuchać i zamknęłam się w pokoju, aby nie musieć się z nimi skonfrontować. Następnego ranka pod pretekstem, że muszę się gdzieś zaszyć, aby nie stać się obiektem plotek, rodzice wywieźli mnie do domu na wsi.

Tam, pod ścisłym nadzorem rodziców Janka mieszkałam, a moja ciąża się rozwijała. Próbowałam uciec, naprawdę nie chciałam tego dziecka, ale nie było szans- bardzo mnie pilnowali. Kiedy zaczęłam rodzić,natychmiast zabrali mnie z domu do szpitala, ledwo zdążyłam zabrać swoje rzeczy. Obraz mojej nowonarodzonej córki wyciągającej do mnie ręczki wywołał przypływ żalu i wstydu z powodu tego, co kwcześniej chciałam zrobić, że chciałam ją zabić. Jak tylko wypisano nas ze szpitala Janek oświadczył mi się i przeprowadziliśmy się do moich rodziców. Teraz patrząc na mojego synka jestem wdzięczna za interwencję mojej rodziny.

Uchronili mnie przed decyzją, której żałowałbym przez całe życie. Dziś pracuję jako wolontariuszka, wspierając młode kobiety w ciąży, i wykorzystując moją historię jako świadectwo do tego, że taka decyzja może złamać życie. Niedawno dowiedziałam się, że znów jestem w ciąży, ku uciesze mojej i Janka. Z humorem zapytał, czy trzeba przygotować dom na wsi, czy jednak nie, ale ja teraz już jestem pewna, że nigdy więcej nie pomyślałabym nawet o czymś takim. Dziękuję moim bliskim za takie wsparcie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 − 1 =

Postanowiłam pozbyć się dziecka i chciałam zrobić aborcję, ale mój chłopak wraz z moją mamą zrobili wszystko, by do tego nie doszło, za co teraz jestem im wdzięczna