Mój kuzyn Edward poślubił kobietę, która miała już dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa. Starszy był chłopiec, Julek, który miał już wówczas prawie trzy lata, a młodsza była dziewczynka, Alicja, która miała półtora roku. Żyli w zgodzie i szczęściu, a owocem ich miłości było jeszcze dwoje dzieci. Byli dobrą rodziną i co najważniejsze, wszyscy czuli się ze sobą szczęśliwie.
Edward traktował wszystkie dzieci równo, żadnego z nich nie wyróżniał. Kiedy dzieci dorosły, ktoś „życzliwy” powiedział Julkowi i Alicji, że ich tata nie jest ich prawdziwym ojcem, przez co dzieci były trochę zdezorientowane. Edward im jednak wszystko wyjaśnił, porozmawiał z nimi i sytuacja się uspokoiła.
Minęło wiele lat. Julek ma już 27 lat, a Alicja 25 lat. Wszyscy wciąż tworzą przyjazną rodzinę. Alicja zawsze nazywała Edwarda „ukochanym tatusiem”, a on nazywał ją „córunią tatusia”. Mój kuzyn jest osobą bardzo łagodną i życzliwą, szaleńczo kocha swoje dzieci. Nigdy nie powiedział żadnemu z dzieci niegrzecznego słowa ani nie dzielił ich jakkolwiek. Mimo tego wydarzyło się coś takiego…
Mam wielką nadzieję, że mój syn nie wyrośnie na kogoś takiego jak jego ojciec i dziadek
Alicja wyszła za mąż, ale rodzice dowiedzieli się o tym od obcych ludzi. Zdjęcia w mediach społecznościowych pojawiły się w sieci, na których Alicja i jej mąż stoją w pięknych strojach przed kościołem, w którym odbył się ślub. Mój kuzyn Edek zadzwonił do niej i zapytał: „Córko, dlaczego to wszystko odbyło się beze mnie i mamy? My też chcieliśmy przyjechać, przygotowywaliśmy się do ślubu, zbieraliśmy pieniądze, żeby wszystko było, jak należy. Chciałem zatańczyć z Tobą na weselu, jak tatuś z córką – powiedział rozżalony.
Ona jednak niespodziewanie odpowiedziała, że nie chciała dzielić tego dnia z rodzicami, braćmi i siostrą, więc nie chciała ich widzieć na weselu. Powiedziała też, że on wcale nie jest jej ojcem, więc nie może mieć wobec niej takich wymagań. Nie da się opisać bólu, jaki przeżył mój kuzyn. Powtarzał: „Dlaczego nam to zrobiła?”. Matka Alicji z kolei poczuła się tak źle po tym, co powiedziała jej córka, że trafiła do szpitala i okazało się, że miała stan przedzawałowy.
Od tych wydarzeń minęło sześć miesięcy. Alicja nie przyjechała od tego czasu do domu, nawet nie zadzwoniła z życzeniami świątecznymi i urodzinowymi. Mówi, że ma teraz inną rodzinę i że nie ma czasy dla nich wszystkich, dla Edwarda także. Nie kontaktuje się ze swoimi braćmi i siostrami, więc wszyscy uczą się żyć bez Alicji.
Nie zawsze wszystko układa się tak, jak byśmy tego chcieli. Oczywiście nie wszyscy się tak zachowują, ale niestety czasami zdarza się tak, że nasze własne dzieci zawodzą. Takiego bólu nie da się ani zaakceptować, ani wyrazić słowami.

