W tym roku rozpoczęłam klasę maturalną w jednym z lepszych liceum w naszym mieście. Nasza szkoła jest wskaźnikiem dla pozostałych instytucji edukacyjnych w naszym mieście i często starają się one z nami rywalizować na wyniki. Wszystko to jest jednak jedną wielką farsą, bo o ile moja szkoła wydaje się być dobrym miejsce i rodzice mogliby chcieć, aby ich dzieci tutaj uczęszczały, ale są pewne rzeczy, o których nikt nie mówi. Zaraz opiszę tutaj pewną szokującą historię, która dotyczy pierwszoklasistów.
Podstawówka znajduje się w tym samym budynku, co moje liceum i też jest uważana za jedną z lepszych w tym mieście. Dzieci, które tutaj uczęszczają, są… dziwne, jeśli tak to można delikatnie określić. Pamiętam siebie w ich wieku i widzę, że moje pokolenie było inne. Teraz uczniowie są zbyt „inteligentni”, chociaż lepsze słowo, które będzie do tego pasować to „cwani”, ponieważ nauczyli się sprytnie korzystać ze swoich praw. Czytają statuty, oglądają filmiki w internecie, Z których dowiadują się, czego nauczycielowi nie wolno. Przez to nauczyciele muszą uważać na każde swoje słowo, bo inaczej mogą być pewni, że napłynie na nich skarga do dyrektora, a może nawet i do kuratorium. Rodzice w 100% popierają swoje dzieci nawet, gdy te są leniwe i wolą wykręcać się jakimiś zapisami, zamiast usiąść do nauki i mieć to z głowy.
W wieku, kiedy ja uczyłam się z rówieśnikami wierszyków na pamięć, współcześni uczniowie szkół podstawowych grają w gry na telefonie, oglądają prymitywnych blogerów na Tik Toku i szukają w Internecie sposobów na to, by jeszcze bardziej przechytrzyć któregoś z nauczycieli. Zdarza się też, że zamiast jakoś fajnie spędzić przerwy, oni się biją – nawet dziewczyny obkładają się nawzajem pięściami. Doszło już do tego, że te dzieciaki stawiają się do nas – licealistów! Nauczyciele udają, że wszystko jest w porządku i w ogóle nie interweniują.
Nie rozumiem, jak coś takiego może się dziać w szkole? W końcu nauczyciel był autorytetem dla każdego ucznia. Kiedy słyszę historie moich rodziców o ich nauce w szkole, nie mogę sobie nawet wyobrazić, że taka może być nowoczesna szkoła.
Co się stało z ludźmi? Te dzieci dorosną i będą wnosić do społeczeństwa wszystko, co najgorsze. Boję się nawet o tym myśleć.
