Kiedy mój syn miał 7 miesięcy, ostrzegłam moich rodziców oraz męża, że nie zamierzam mówić dziecku o tym, że ma wspaniałych dziadkach. Powtarzałam: niech biorą udział w jego wychowaniu, a on sam kiedyś zrozumie, że wcale nie są dla niego najlepsi.
Moi rodzice mieszką w tym samym mieście co ja z mężem, tyle, że nie w centrum a na przedmieściach. Dzieli nas więc jakieś 30 minut drogi. Mimo tego rodzice nagminnie nie mieli czasu na to, by nas odwwiedzić. Myślałam, że to zmieni się po narodzinach dziecka, a ich wnuka, ale niestety, oni ciągle nie znajdowali czasu. Ciągle coś było ważniejsze niż zobaczenie się z własnym wnukiem i spędzenie z nim trochę czasu. Nie rwali się też do tego, by posiedzieć trochę z wnukiem, podczas gdy my moglibyśmy wyjść sobie do kina bądź zjeść obiad w restauracji. Nie chciałam więc okłamywać syna, że ma wspaniałych dziadków i powinien ich szanować, bo oni nie szanowali jego. Wiedziałam, że z czasem i tak zrozumie, jak go tak naprawdę traktują.
Umawiam się na randki z facetami tylko po to, żeby się najeść za darmo
Oczywiście moi rodzice obrazili się na mnie gdy im to wszystko wypomniałam i powiedziałam, że byłoby miło, gdybym częściej odwiedzali wnuka. Oni jednak oburzeni odpowiadali, że mają przecież tyle obowiazków, że są u nas i tak często. Szkoda tylko, że te ich „obowiązki” to tylko w małym stopniu była praca, a w większym to były spotkania z przyjaciółmi, wyjścia do knajp czy do teatru.
Podobnie zachowywali się w kwestii prezentów – albo zapominali, że synek ma urodziny czy też jest jakaś inna okazja, albo po prostu nie wiedzieli co kupić, bo przecież nie spotykali się prawie z wnukiem, więc skąd mieli wiedzieć, co lubi i co mu się podoba? Najpierw wprost pytali, co przyda się wnukowi, a wraz z tym, jak dorastał, zaczęli dawać mu pieniądze. Ot, dać kopertę z pieniędzy i można mieć spokój, bo „obowiązek” odbębniony.
Syn jest już nastolatkiem, ale nigdy nie nawiązał dobrej relacji z dziadkami. Dziadkowie powtarzali, że jak dziecko podrośnie, to wtedy na pewno będą częściej go odwiedzać i mieć z nim lepszą relację. Niestety, ale tak się nie stało. Zdałam sobie w końcu sprawę, że moi rodzice wcale nie kochają swojego wnuka i go nie potrzebują, a spotkania z nim traktują jak smutna powinność.

