Odeszłam od męża, bo chciałam być z kochankiem, ale ten mnie wyśmiał i powiedział, że wcale mnie nie potrzebuje

Odeszła od męża, bo chciałam być z kochankiem, ale ten mnie wyśmiał i powiedział, że wcale mnie nie potrzebuje 

Z mężem byłam w związku przez 11 lat. Mamy razem dzieci – chłopca i dziewczynkę. Wszystko wydawało się być idealne, jak w bajce. Mieliśmy własny dom, samochód, zero kłótni, a mój mąż kochał mnie oraz dzieci ponad życie.

Mąż nigdy nie odmawiał mi pomocy. Zawsze był cały dla mnie i gdy tylko powiedziałam jedno słowo, on rzucał wszystkie swoje sprawy i robił to, o co go poprosiłam. Zajmował się także dziećmi. Zarówno je, jak i mnie obsypywał prezentami i to drogimi.

Mimo tej bajkowej otoczki ja nigdy go tak naprawdę nie kochałam. Na początku wydawało mi się jeszcze, że go kocham, ale po pierwszym dziecku byłam pewna, że już go nie kocham. Szanuję męża za to, że tak wiele robi dla rodziny, ale męczy mnie to, że z mojej strony nie może liczyć na miłość.

Nie spodziewałam się tego. Nie planowałam. Nawet o tym nie śniłam. Ale stało się. Nagle zakochałam się i cały mój świat wywrócił się do góry nogami.

Czytaj też: Mam 32 lata, a  matka zabrania mi się spotykać z mężczyznami. Mówi, że to łajdacy

Mój kochanek jest trzy lata młodszy ode mnie. Poznałam go przypadkiem, gdy akurat wracałam z pracy do domu przez park. Kiedy tylko go zobaczyłam, coś mnie do niego przyciągnęło i pierwsza do niego zagadałam. Dał mi swój numer telefonu i powiedział – Zadzwoń, jeśli chcesz.

Zadzwoniłam. Tak się zaczęło moje podwójne życie. Na początku miałam duże wyrzuty sumienia, ale im bardziej się w nim zakochiwałam, tym mniej odzywało się moje sumienie. Spotykaliśmy się w jego mieszkaniu, czasami chodziliśmy do parku lub kawiarni w innej dzielnicy, aby znajomi nas nie spotkali.

Mój mąż najwyraźniej zauważył we mnie zmianę, ponieważ powiedział kiedyś, że stałam się kimś innym, dla niego byłam jak zupełnie obca. Faktycznie, zmieniłam się – zaczęłam się malować, stroić, naprawdę ładnie wyglądałam. Tłumaczyłam mężowi, że to ze względu na niedawno zmienioną pracę, gdzie elegancki i atrakcyjny wygląd jest ważny i przyciąga klientów.

Tak minęło sześć miesięcy. Przez cały ten czas byłam rozdarta między rodziną a kochankiem. Relacje z mężem zaczęły się pogarszać, nie byłam już nim w ogóle zainteresowana i nie zwracałam na niego żadnej uwagi. Próbowałam coś zmienić, dawałam mężowi prezenty, czasami gdzieś go wyciągałam, ale robiłam to tylko dla pozorów, bo tak naprawdę wszystko to chciałam robić dla kochanka.

Zaczęliśmy się kłócić z mężem coraz częściej. Po dawnej bliskości i wzajemnym zrozumieniu nie było śladu.

– Masz kogoś? – spytał kiedyś.

– Tak, jest ktoś w moim życiu – sama nie wiem, dlaczego to powiedziałam.

– W takim razie idź sobie do niego, dzieci zostaną ze mną – powiedział z zaciętą miną.

Co mnie wtedy podkusiło? Spakowałam się i pojechałam do mojego kochanka. Zadzwoniłam do jego drzwi, zobaczył moje walizki i muszę powiedzieć, że był bardzo zaskoczony.

 

Czytaj też: Moja żona rozpiła się, a ja nie wiem, jak jej pomóc

 

– Przyjechałam do Ciebie – powiedziałam.

– Co? Dlaczego? Masz rodzinę – odparł wyraźnie zdezorientowany.

– Powiedziałam mu wszystko, teraz będę z Tobą żyć – zaproponowałam.

– Przepraszam, kochanie – powiedział z uśmiechem – ale nie potrzebuję Cię. Fajnie było się spotykać, spędzić przyjemnie czas, ale bez przesady.

– Jak to? Mówiłeś, że mnie kochasz, spotykaliśmy się przecież tak długo, dobrze się czuliśmy w swoim towarzystwie – mówiłam przez łzy.

– Tak, było dobrze, a spotykanie się z mężatką jest wygodne – żadnych zobowiązań, wymagań. Dlaczego rzuciłaś męża? Wracaj do domu! Wtedy możemy się dalej spotykać tak jak dawniej i bez zobowiązań. Przecież taki układ odpowiadał obojgu z nas – uśmiechnął się.

Byłam jak zbity pies. To była iluzja miłości, a ja straciłam rodzinę i zdradziłam nie tylko męża, ale też moje dzieci.

Nie wiem, jak mam prosić ich o przebaczenie. Teraz mieszkam u przyjaciółki. Każdego dnia płaczę. Zrozumiałem, że mój mąż był jedyną bliską mi osobą, ale nie wiem, jak spojrzeć mu w oczy, nawet jeśli mi wybaczy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem − 3 =

Odeszłam od męża, bo chciałam być z kochankiem, ale ten mnie wyśmiał i powiedział, że wcale mnie nie potrzebuje