Nie radzę sobie sama z dziećmi, a mąż mi nie pomaga. Każe czytać książki o lepszej organizacji czasu

Nie radzę sobie sama z dziećmi, a mąż mi nie pomaga i mówi, żebym przeczytała książki o lepszym gospodarowaniu czasem, skoro się z niczym nie wyrabiam

Siedzę w domu na urlopie macierzyńskim z dwojgiem małych dzieci. Syn ma cztery lata, a córka prawie rok i jestem już tym wszystkim bardzo zmęczona. Tak naprawdę nikt mi nie pomaga, nie mogę na nikogo liczyć i jestem zupełnie ze wszystkim sama. Mój mąż pracuje na nocnych zmianach, dorabia sobie także jako kierowca taksówki, przez co zupełnie nie uczestniczy w wychowaniu dzieci. Jak już się pojawia w domu, to tylko żeby coś zjeść, a potem położyć się spać.

Ze wszystkim muszę sobie radzić sama i kiedyś wydawało mi się, że te wszystkie matki potrafią tylko narzekać, a to na pewno nie może być trudne i wystarczy się wziąć za robotę. Teraz dopiero wiem, jak bardzo się myliłam. Córka już nauczyła się chodzić i wszędzie jej pełno. Grzebie wszędzie, gdzie się da, czasem wyciąga wszystko z szafy, czasem ciągnie kota za ogon, aż ją podrapie, a potem trzeba ją uspokajać, bo płacze.

Rozumiem, że to dziecięca ciekawość, ale czasami ciężko mi zapanować nad nią i nad synem jednocześnie, musiałabym mieć chyba dwie pary oczu i obracającą się dookoła osi głowę. Do tego sama muszę posprzątać całe mieszkanie, uprać i ugotować posiłki, co sprawia, że każdego dnia jestem na najwyższych obrotach.

Mój mąż zupełnie nie szanuje moich rodziców i nie docenia, ile dla nas zrobili

Ostatnio mama przyjechała mi pomóc, ale tylko na dwa tygodnie. Na co dzień mieszka w innym mieście i nadal pracuje, więc nie może być moją stałą pomocą. Powiedziała, że powinnam przyjechać do niej z dziećmi przynajmniej na miesiąc, wtedy byłoby mi na pewno łatwiej. Mój mąż jest jednak temu przeciwny i nie chce zostawać sam w domu.

Ile razy już prosiłam męża, żeby zmienił pracę i chociaż w weekendy był z rodziną, ale wszystko to jak grochem o ścianę. Mówi, że nie jest łatwo znaleźć nową, dobrze płatną pracę, a w tym czasie trzeba przecież za coś żyć. Widzę jednak, że jest po prostu zadowolony z takiego stanu rzeczy, bo całe dnie spędza poza domem, a kiedy do niego wraca to je i śpi, a reszta go nie interesuje. Nawet z dziećmi rzadko się bawi, bo uważa, że to moje zajęcie.

Kiedy po raz kolejny narzekam, że ciężko jest mi samej z dziećmi, mąż radzi mi czytać książki o wychowaniu dzieci i odpowiednio gospodarować czasem. To jeszcze bardziej mnie obraża i nie wiem, co robić, jestem już tym wszystkim bardzo zmęczona.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 5 =

Nie radzę sobie sama z dziećmi, a mąż mi nie pomaga. Każe czytać książki o lepszej organizacji czasu