Nie potrafię znaleźć z synem wspólnego języka i teraz, na stare lata, on ma mnie upełnie gdzieś

Nie potrafię znaleźć z synem wspólnego języka i teraz, na stare lata, on ma mnie upełnie gdzieś

Mój starszy syn ma obecnie 42 lata, wychowywałam go z moim drugim partnerem, a jego ojczymem. Mój syn nie chce mieć ze mną kontaktu, nie łaknie go, ale szczerze mówiąc, to nie dziwię mu się i o nic go nie obwiniam. Kiedy był mały, prawdopodobnie nie dawałam mu wystarczającej ilości uwagi, troski i miłości. Tak dorastał, aż potem poszedł na studia i zaczął układać sobie swoje życie osobiste. Chwilę później wziął ślub z kobietą, którą mocno pokochał. Urodziły mu się dwie piękne córeczki.

Razem z mężem staraliśmy się im pomóc jak najlepiej mogliśmy. Wtedy syn zaczął pić, potrafił przez kilka dni nie wracać do domu, więc próbowaliśmy mu jakoś przemówić do rozsądku, ale to nic nie dawało. Zobaczyłam też wady u synowej i okazało się, że sama nie była kryształowa, najprawdopodobniej to przez nią syn zaczął uciekać w alkohol.

Dziewczynka poszła do ojca i zapytała: „Dlaczego wszyscy mają mamę, a Bóg zabrał moją? Dlaczego wszystkie dzieci mają swoje mamy, które odbierają je z przedszkola, a ja nie?

Im dłużej to wszystko trwało, tym gorsze stawały się nasze relacje. Doszło nawet do tego, że synowa zabroniła mi przychodzić do ich domu. Potem wnuczki podrosły i zaczęły nas odwiedzać coraz rzadziej. Kiedy się z nimi spotykaliśmy, mówiła synowi, że mamy na wnuczki zły wpływ i nie powinniśmy się z nimi widywać. Chciałabym móc cofnąć czas i poprawić relacje z synem, bo tak, jakie takie są, ale ciągle są bardzo napięte. Syn z rodziną przychodzi do nas tak naprawdę tylko w święta. Mój syn dzwoni bardzo rzadko i kiedy proszę go o pomoc, to tak, robi to, ale bardzo niechętnie.  ciągle jest zajęty. Wnuczki i synowa w ogóle nie dzwonią. Jeśli sama zadzwonię do wnuczek, to nie odbiorą telefonu, a nawet jeśli to zrobią, to nigdy nawet nie zapytają, jak się czuję. Zwykle wykręcają się tym, że nie mają czasu na rozmowy.

Jeśli to czytacie, to weźcie to sobie do serca i nie powtarzajcie moich błędów. Jeśli wasze dzieci mają już swoje rodziny, pozwólcie im odejść, żyć, tak jak mają na to ochotę i nie wtrącajcie się w ich życie. Teraz pokolenie jest zupełnie inne, potrzebuje specjalnego podejścia. Nie miałam wcześniej takiej wiedzy i skończyło się to właśnie w taki sposób. Gdybym tylko to wiedziała, to nie wtykałabym nosa w nieswoje sprawy. Mam też córkę, ma 38 lat i mieszka w stolicy. Mieszka daleko, ale dzwoni codziennie, pomaga finansowo i naprawdę bardzo się mną interesuje. Ma dwoje dzieci, dwóch chłopców. Córka często prosi, żebym się do nich wprowadziła. Bardzo bym chciała, ale mój mąż nie chce zmieniać na stare lata miejsca zamieszkania. Cóż, co będzie dalej? Zobaczymy!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 + czternaście =

Nie potrafię znaleźć z synem wspólnego języka i teraz, na stare lata, on ma mnie upełnie gdzieś