Najwięcej satysfakcji daje mi wytykanie mężowi błędów i poniżanie go. Nie wiem, skąd się to u mnie bierze, ale jeśli się nie uspokoję, to stracę rodzinę

Najwięcej satysfakcji daje mi wytykanie mężowi błędów i poniżanie go. Nie wiem, skąd się to u mnie bierze, ale jeśli się nie uspokoję, to stracę rodzinę

Tyle razy już mówiłam sobie, że nie będę czepiać się męża i dam mu po prostu spokój. Kiedy jednak słyszę, jak coś robi, np. pomaga synowi w lekcjach, to nie mogę się powstrzymać, żeby nie zwrócić mu jakiejś uwagi. Ciągle go poprawiam i mówię, że coś inaczej się mówi lub robi. Naprawdę to silniejsze ode mnie! Mężowi to bardzo się nie podoba i wścieka się.

Dzisiaj zdecydowałam, że naprawdę dość tego, że będę milczeć i nie zwrócę mężowi ani razu uwagi. Nawet go przeprosiłam, że tak mocno próbuję go urobić na własną modłę. Ma prawo żyć tak jak chce i wychowywać naszego syna także według swoich wartości. Zdałam sobie bowiem sprawę, że jeśli będę robić tak dłużej, to on w końcu mnie zostawi. Kto wytrzyma z taką autorytarną żoną? Nawet, jeśli tego nie mówił wprost to uważam, że przy takich kłótniach, kiedy go poprawiałam i wytykałam mu każdy błąd na pewno przez myśl przemknęło mu to, że lepiej byłoby być samemu, niż z kimś takim jak ja. Zauważyłam też, że robię to samo w stosunku do syna. Oczywiście, mam prawo go uczyć i pokazywać, co jak powinien robić, ale ja wytykałam mu każdy jego błąd, a za nic nie chwaliłam. Tak naprawdę nie wiem, skad coś takiego u mnie się wzięło.

Rodzice zniszczyli mi dzieciństwo, ale także przyszłość. Nienawidze ich i nie mogę na nich patrzeć

Bardzo ciężko jest mi być zadowoloną z tego, jak zachowują się moi bliscy. Jedyną przyjemność czerpię w momencie, kiedy mogę pokazać, że ktoś coś zrobił źle, skarcić i coś wytknąć. Tym bardziej satysfakcjonujące jest dla mnie to, kiedy mogę udowodnić, że dana rzecz nie wyniknęła z mojej winy – wtedy jestem już najbardziej zadowolona. Widzę jednak, jak bardzo to wpływa na otoczenie, a najbardziej ruszyło mnie zachowanie mojego męża, który ostatnio po kolejnym takim moim wytknięciu powiedział mi, że coraz częściej woli brać nadgodziny w pracy, niż siedzieć w domu, w którym zaraz może go spotkać coś przykrego.

Póki co próbuję z tym walczyć i od kilku godzin udaje mi się nie wytknąć niczego mężowi czy synowi, ale przyznam, że jest ciężko. Nie mam pojęcia, dlaczego taka jestem – czy ktoś może ma jakiś pomysł, skąd się to u mnie bierze?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − osiem =

Najwięcej satysfakcji daje mi wytykanie mężowi błędów i poniżanie go. Nie wiem, skąd się to u mnie bierze, ale jeśli się nie uspokoję, to stracę rodzinę