Jedna z moich koleżanek z pracy zaprosiła mnie na swój ślub. Byłam nowa w pracy i nie znałam jej jakoś długo, jej narzeczonego nie poznałam wcześniej w ogóle. Pomyślałam jednak, że pójdę na ten ślub i wesele, dzięki czemu zacieśnią się między nami koleżeńskie więzi także z innymi kolegami i koleżankami z pracy, którzy także byli zaproszeni.
Zebraliśmy się w całą grupą i dojechaliśmy na miejsce ślubu, które odbywało się 15 kilometrów od naszego miasta. Po uroczystości zaślubin pojechaliśmy do sali weselnej. Większość gości dojechała przed nami i siedzieli już przy stole. Wiele osób było zaproszonych, bo jakieś 150, a sala była pięknie przyozdobiona kolorowymi kwiatami. Móją uwagę jednak przykuło coś zupełnie innego, a w zasadzie ktoś inny. Wyglądał obłędnie! Od razu poczułam, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy spojrzał na mnie moje kolana drżały, a serce wydawało mi się zaraz wyrwać z klatki piersiowej. Przez całe wesele nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Nie byłam w stanie nic zjeść, niczego wypić, tylko co chwilę ukradkiem na niego patrzyłam.
Postanowiłam wcześniej wyjść z wesela bo sama nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Następnego dnia wyszłam z pracy, a on stał przed budynkiem i czekał na mnie. Nie pamiętam nawet, jak znalazłam się w jego samochodzie. Zaczął mnie całować, a ja się nie opierałam. Wtedy spędziliśmy razem cały dzień. Całowaliśmy się, rozmawialiśmy i nawet nie zauważyliśmy, jak nam minęło te kilka godzin razem. Później pojechaliśmy do mnie i to się wydarzyło… Rzuciliśmy się na siebie jak jakieś nastolatki! Odchodząc obiecał, że porozmawia z żoną o rozwodzie. Tak też się stało, dotrzymał słowa. Kilka dni później mieszkaliśmy już razem.
Nie wiem, co powiedział koleżance, jak jej to wyjaśnił, ale najważniejsze było to, że byliśmy razem, a pół roku później już mi się oświadczył. Teraz jesteśmy małżeństwem.
Oczywiście rzuciłam pracę. Byłam tam nowa i wszyscy uznali, że jestem zwykłą szmatą. Naprawdę okropne rzeczy słyszałam pod swoim adresem. Nie wiem, co teraz dzieje się z byłą koleżanką. Mój mąż i ja nigdy nie rozmawiamy o naszej przeszłości. Zaczęliśmy z czystego konta i jesteśmy szczęśliwi już trzeci rok. Wszyscy mówili, że wkrótce mąż mnie znoiwu porzuci, jak swoją poprzednią żonę, ale tak się nie stało. Każdy kolejny dzień z nim to niezwykłe szczęście.

