Moja syn jest już po ślubie, ale chce, żebym dbała o porządek w ich domu. Chce mi nawet za to płacić pieniądze!

Moja syn jest już po ślubie, ale chce, żebym dbała o porządek w ich domu. Chce mi nawet za to płacić pieniądze!

Mój syn Paweł jest już po ślubie. Nie będę nikomu mydlić oczu – moja synowa mi się nie podoba. Jest rozpieszczona i nic nie potrafi. Staram się ją jednak tolerować, bo widzę, jak Paweł bardzo ją kocha.

Synowa jest młodsza od mojego syna o 11 lat. Wciąż ma zabawę w głowie i nie bierze pod uwagę w ogóle tego, że wraz z zawarciem ślubu ma jakieś obowiązki. Nie zajmuje się domem, tylko biega po imprezach i spotkaniach z koleżankami. Być może mój syn nie spieszyłby się z jej oświadczynami, ale jej rodzice byli przeciwni wspólnemu mieszkaniu przed ślubem i mam wrażenie, że to zdecydowanie przyspieszyło postępowanie naszego syna.

Ostrzegałam Pawła, że nie uda im się stworzyć normalnej rodziny, ponieważ mają zbyt odmienne wartości. Przyzwyczaiła się do życia pod skrzydłami rodziców i do tego, że jest wyręczana oraz, że jej problemy rozwiązuje ktoś inny, więc jak można się domyślać, jest zupełnie nieprzygotowana do samodzielnego życia. Po czasie okazało się, że miałam rację, ale syn zobaczył to co ja dopiero po długim czasie, a dokładnie już po ślubie. Synowa nie tyle tylko, że nie chce prowadzić domu, ale w ogóle nic nie potrafi z nim zrobić – ani ugotować, ani sprzątać, bo mama jej tego nie nauczyła. Zrobienie głupiej jajecznicy jest dla niej nierealnym zadaniem. Ostatnio Paweł przyznał mi, że jego żona nie wie nawet, jak operować płytą indukcyjną!

Czy podział budżetu w rodzinie to błogosławieństwo, czy wręcz odwrotnie?

Synowa jest ciągle na niekończącej się na diecie. Ona zje sobie owoce, warzywa i jest już pełna, a mój biedny syn chodzi głodny. Paweł pracuje ciężko fizycznie i powinien jeść ziemniaki, mięso, a nie jakieś sałatki. Poza tym to Paweł wszystko od samego początku robił w domu – sprzątał, gotował, zmywał naczynia i po prostu jest już tym wszystkim zmęczony.

Przejęłam więc inicjatywę i podjęłam próbę nauczenia mojej synowej przynajmniej podstawowych rzeczy. Ona jednak była temu przeciwna i powiedziała, że wzięła ślub, a nie zatrudniła się na służącą, więc powinnam dać jej spokój. Zarzuciła mi też, że gotuję niezdrowe, tłuste potrawy, a ona nie chce przyrządzać takich dań i truć tym samym męża. Wyobrażacie to sobie?! Bezczelna. Synowa powtarza, że nie zamierza tracić czasu na pierdoły, jakimi są sprzątanie i gotowanie.

Kiedy mój syn zdał sobie sprawę, że rozmowa z żoną nie ma sensu, zaproponował mi, że będzie płacić mi pieniądze, a ja będę u nich sprzątała i gotowała. Owszem, mogę to zrobić, ale to wydaje mi się być głupim pomysłem. Przecież kiedyś mnie zabraknie, a wtedy jak oni sobie poradzą?

Czy współczesne kobiety naprawdę nie potrafią zadbać o swoich mężczyzn i nie chcą zapewnić im komfortowych warunków do życia? Dlaczego priorytety tak bardzo się zmieniły? Wśród moich rówieśniczek coś takiego się nie zdarzało. Teraz jest wiele pomocnych technologii, które mogłyby im ułatwić pracę, ale one są po prostu leniwe. Po prostu nie mają ochoty nic robić w domu. Po co więc w ogóle biorą śluby? Tego nie rozumiem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × trzy =

Moja syn jest już po ślubie, ale chce, żebym dbała o porządek w ich domu. Chce mi nawet za to płacić pieniądze!