Jerzy i Paulina podjęli decyzję o podziale rodzinnego budżetu rok po ślubie. Obejrzeli wiele zagranicznych seriali, w których ten temat był powszechnie eksponowany i uważany za przejaw wolności osobistej każdego z małżonków. Zainspirowali się tym i postanowili spróbować tego na własnej skórze.
Na początku było nawet ciekawie. Uzgodnili, że wydatki w kwestii żywność i opłacanie rachunków za media będą dzielić po połowie. Przez około pół roku to nawet im się sprawdzało, jednak później zaczęły pojawiać się związane z tym problemy.
O ile Jerzy czuł się całkiem pewnie ze swoją pensją, bo była ona dosyć solidna, tak dochody Pauliny były mniej stabilne i musiała kombinować tak, aby mieć na swoje podstawowe potrzeby. Mąż nie zagłębiał się w jej problemy i nie przejmował się tym, czy sobie radzi, czy też nie. Przez to Paulina musiała wziąć kredyt na zabieg, który nie był refundowany na NFZ, a bez niego jej stan zdrowia mógł się pogorszył. Oczywiście Paulina mówiła o wszystkim Jerzemu, ale on tylko rozkładał ręce i powtarzał: „To jest Twoja operacja, co ja mam z tym wspólnego?”. Wtedy z pomocą przyszli na szczęście jej rodzice i dali jej część pieniędzy, dzięki czemu mogła od razu spłacić część zaciągniętego kredytu.
I tu pojawia się kolejny problem pod postacią wakacji. Chcieli razem pojechać nad morze, ale Paulina znów dostała mniejsze wynagrodzenie, niż przewidywała, a wypoczynek nad morzem w sezonie jest dosyć kosztowne. Mąż jednak tym się nie przejął i sam pojechał na wakacje, a Paulina została w domu. Paulina wcześniej próbowała się jakoś dogadać z Jerzym, bo chciała na ten urlop pojechać z nim. Zaproponowała nawet, żeby pożyczył jej pieniądze, a ona mu potem odda, jednak jemu taka propozycja wcale się nie spodobała:
– Wiesz, nie jestem zwolennikiem pożyczania komukolwiek pieniędzy, tym bardziej komuś bliskiemu, więc wybacz, ale się nie zgadzam.
W czasie, jak Jerzy wypoczywał nad morzem, Paulina płakała w mieszkaniu. Na szczęście to jej zakopywanie się w smutku przerwał jej telefon od bratowej:
– Paulinka, słuchaj, mam propozycję. Za cztery dni jedziemy na wakacje pod namiot. Musisz mieć tylko właśnie namiot, po wszyscy nie zmieścimy się w jednym. Aha, nie zapomnij też o kostiumie kąpielowym!
Łzy znowu popłynęły jej z oczu, ale tym razem ze szczęścia, a bratowa słysząc zasmarkaną Paulinę powiedziała:
– Przestań płakać! Pojedziemy, odpoczniesz i zobaczysz, że będzie Ci od razu lepiej!
– Dobrze, masz rację! Chętnie z Wami pojadę!
Przygotowując się do wyjazdu, Paulinie w międzyczasie udało się złożyć pozew o rozwód. Mąż wrócił z nad morza wcześniej niż ona i znalazł na stole notatkę: „Jestem na wakacjach. Rozwód za miesiąc”. Próby skontaktowania się z żoną nie powiodły się, Paulina wyraźnie nie chciała z nim rozmawiać.
Mieszkanie sprzedali i podzielili się pieniędzmi po połowie. Być może to właśnie podział budżetu dał początkowy impuls do rozwodu, chociaż nawet przy takim zarządzaniu finansami rodzinnymi nikt nie zabronił czysto ludzkich reakcji…

