Czy dzieci będąc już dorosłymi osobami powinny konsultować ze swoimi rodzicami plany na przyszłość? Szczególnie te dotyczące zakładania rodziny jak i posiadania dzieci? Prawda jest taka, że wielu rodziców nie jest gotowych wypuszczać swoich dzieci z rodzinnego gniazdka i aby do tego nie dopuścić, robią takie rzeczy, które przy okazji niszczą młodym ludziom życie. U mnie sytuacja jest jednak zupełnie inna.
Mój dorosły syn zostanie ojcem. Było to dla mnie zaskoczeniem, gdyż tę nowinę ogłoszono mi, gdy jego dziewczyna była w 7. tygodniu ciąży. Nie wiem co robić. Wcale nie czuję się babcią, mam dopiero 45 lat, a mój syn w tym roku skończył 25 lat. Nie rozumiem, po co oni się tak spieszą? Tym bardziej, że Robert z tą Ingą spotykają się dopiero 2 lata. Nawet jeszcze nie mieszkają razem, a już oczekują dziecka. W ogóle ta Inga to też jeszcze taka młoda, ma dopiero 21 lat. Kończy teraz licencjat, no a magisterkę skończy już zaocznie, ale też nie zacznie jej od razu. Robert pracuje, ale szczerze mówiąc to nie zarabia na tyle, aby samemu utrzymać rodzinę.
Matka woli chodzić na randki niż zajmować się swoimi dziećmi
Uważam, że są w ogóle nieodpowiedzialni. Jak mogli dopuścić do ciąży?! Zawsze ostrzegałam Roberta, że zakładanie rodziny trzeba zaplanować, a nie zakładać z dnia na dzień, więc trzeba się zabezpieczać. Prowadziłam z nim rozmowy na ten temat nieraz, ale kiedy zapytałam go, jak to się stało, mój syn po prostu wzruszył ramionami.
Inga mieszka w akademiku, ledwo jej wystarcza pieniędzy ze stypendium na jedzenie, więc jak oni się utrzymają? Gdzie zamierzają mieszkać, bo przecież nie w akademiku? Naprawdę, ja chyba bardziej się martwię niż oni, chociaż nie są w dobrej sytuacji. Obawiam się, że większość kosztów spadnie na moje barki, a ja dopiero co wychowałam dziecko i w końcu chciałam pożyć dla siebie! Chciałam odpoczać od płaczu dziecka, pieluszek, szkoły i innych obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka.
Rozmawiałam dzisiaj ponownie o tymz synem i próbowałam przemówić mu do rozsądku. Oni jednak uważają, że skoro Bóg dał dziecko, to tak musi być, a poza tym chcą wspólnie zbudować rodzinę. Nie mogę nawet uwierzyć, że mój syn wyrósł na takiego beztroskiego głupca. Czy niczego go nie nauczyłeam? Kiedy zasugerowałam aborcję albo oddanie tego dziecka, to Robert się wściekł. Spakował się i przeniósł do wynajętego mieszkania.
Co ja mam zrobić? Nie chcę im przytakiwać, bo uważam, że są nieodpowiedzialni, ale obawiam się, że bez tego stracę kontakt z synem.



