Mój mąż wątpi w to, że jest ojcem naszego dziecka…

Mój mąż wątpi w to, że jest ojcem naszego dziecka...

Mamy dwoje dzieci, a ostatniego syna urodziłam dokładnie 2 lata temu.

Kiedy urodził się pierwszy syn, mój mąż był bardzo ostrożny – bał się go nawet wziąć na ręce, aby przypadkiem nie zrobić mu żadnej krzywdy. Trząsł się wręcz z nerwów, kiedy go podnosił i brał go na ręce. Mimo tego strachu i tak chętnie się nim zajmował, a także okazywał mu ojcowską troskę i dużo uwagę. Zauważyłam nawet, że jest dumny z tego, że jest ojcem. W tamtym momencie zdawało się, że mój mąż jest gotowy nosić mnie na rękach na znak wdzięczności za to, że dałam mu syna. Marzył o tym, a ja mu to dałam, więc nic dziwnego, że był taki szczęśliwy.

Wszystko zmieniło się wraz z narodzinami naszego drugiego dziecka, także synka. Zachowanie męża było bardzo dziwne – mąż wobec dziecka bardzo zdystansowany i wcale nie garnął się do niego, nawet nie chciał się z nim bawić. Miałam od samego początku wrażenie, że nie odczuwał tego samo do Pawełka, co czuł względem naszego pierwszego syna Artura. Tuż po porodzie wielokrotnie dokładnie przyglądał się twarzy malca i drapał się zafrasowany go po głowie. Widziałam, że wątpił w to, że jest ojcem młodszego dziecka.

Zachowanie mojego męża było tak bardzo oczywiste, że poprosiłam go o wyjaśnienie, skąd ono się u niego w ogóle wzięło, skąd ta niepewność. Powiedział, że nie jest do końca pewien tego, że jest ojcem Andrzejka. Przyznał też, że ma podejrzenie, iż go zdradziłam, ale nie był w stanie tego nijak uzasadnić i przedstawić żadnych dowodów – ot, tylko mu się tak wydawało.

Zdecydowali się zamieszkać w wynajętym mieszkaniu, chociaż nie musieli, o Magda miała mieszkanie, ale ukrywała ten fakt przed Danielem

Jeśli chodzi o podobieństwo, to Adam jest kopią męża, a Pawełek jest bardziej podobny do mnie. Nie robiłam awantury, nie obrażałam się, tylko od razu zaproponowałam, żebyśmy zrobili test na ojcostwo, dzięki czemu wszelkie wątpliwości zostałyby rozwiane. Ku mojemu zaskoczeniu mąż odmówił, bo uznał, że zrobienie takiego testu to dla niego to powód do wstydu. Ale czego miałby się niby wstydzić? To raczej dla mnie było bardziej upokarzające, ale nawet ja byłam gotowa na to się zgodzić tylko po to, by uratować rodzinę. On jednak miał na ten temat inne zdanie.

Po tamtej rozmowie mąż trochę jakby się uspokoił i zaczął podchodzić do Pawełka z większym uczuciem i ożywieniem, Bierze go sam z siebie na ręce i spędza z nim czas. Między nami też jest lepiej, bo nawet mnie przeprosił. Tłumaczył się tym, że nie wie, co w niego wstąpiło. Ja jednak nie chowam urazy – najważniejsze, że teraz wszystko jest w porządku, a reszta nie jest już dla mnie ważna!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + pięć =

Mój mąż wątpi w to, że jest ojcem naszego dziecka…