Uporządkowałam swoje uczucia, wyjeżdżając do pracy za granicę

Uporządkowałam swoje uczucia, wyjeżdżając do pracy za granicę

Wychowaliśmy z mężem dwoje dzieci, ale są już dorosłe i mają swoje życie, a my z mężem zostaliśmy sami. Nasz związek też dopadł kryzys. Nie, nie kłóciliśmy się, ale nie było też między nami wielkiego uczucia, namiętności. Żyliśmy obok siebie jak jacyś współlokatorzy. Zupełnie przestaliśmy się sobą interesować…

Wtedy pojawiła się okazja wyjechania za granicę do pracy za granicę. Zresztą już wcześniej miałabym taką możliwość, ale wówczas dzieci były jeszcze małe i nie chciałam, aby wychowywały się bez matki. Teraz nie miałam jednak takiego dylematu – mąż sobie sam poradzi, a dzieci są już dorosłe, nie muszę być przy nich non stop. Jeśli chodzi o małżeństwo z Kajetanem to nawet się cieszyłam, że na jakiś czas „ucieknę” od niego.

W głowie pojawiały mi się nawet myśli o rozwodzie, jednak je odpychałam i postanowiłam, że najpierw się od wszystkiego zdystansuję i sprawdzę, czy kiedy wyjadę, męża będzie mi w ogóle brakować.

Mój były mąż nie jest już szczęśliwy, że wychowuje nasze dzieci, bo wcale nie lubi być tatą 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu

Praca za granicą była dosyć stresująca, chociaż dawała mi dobre pieniądze. Komunikowanie się z kimkolwiek było tutaj trudne, ponieważ znałam język w minimalnym stopniu. Wieczory po pracy i mój jedyny dzień wolny spędzałam sama, zwykle się nudząc, bo nie miałam nawet z kim porozmawiać.

Po pewnym czasie zatrudniła się tutaj kolejna osoba. To był Adam – mój rodak, który pochodził nawet z tego samo województwa, co ja. Bardzo się cieszyłam, bo w końcu miałam z kim porozmawiać. Nie będę kłamać, ale nasza relacja zaszła bardzo daleko. Jednak potem zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę tęskniłam za moim mężem. Mój kolega w ogóle mnie nie rozumiał, ale ja stałam się pewna swoich uczuć.

Z trudem przepracowałam ostatnie miesiące do końca umowy, a potem wróciłam do domu. Po powrocie moje relacje z mężem całkowicie się zmieniły. On też za mną tęsknił, nie wiem czy miał jakieś „koleżanki”, ale już mnie to nawet nie interesowało. Teraz znowu, tak jak kiedyś, rozumiemy, jak bardzo siebie potrzebujemy i bardzo siebie cenimy. Warto było rozstać się na rok, aby to zrozumieć…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + osiem =

Uporządkowałam swoje uczucia, wyjeżdżając do pracy za granicę