Mój mąż jest ode mnie o 9 lat młodszy. Kiedy mama dowiedziała się o tym, że właśnie z nim zamierzam wziąć ślub, była bardzo smutna i od razu powiedziała mi, że w przyszłości on na pewno będzie mnie zdradzał. Wtedy jej słowa były dla mnie przykre, myślałam, że mówi to tylko dlatego, że nie lubi mojego wybranka i chce mi sprawić przyszłość. Po latach jednak wiem, że miała rację.
Kiedy mąż przyprowadził do nas dzieci był wesoły i wydawało się, że odmłodniał o jakieś 10 lat…
Kiedy zaczął mnie zdradzać od razu poczułam, że coś jest nie tak. Mąż stał się bardziej powściągliwy w emocjach, nie chciał się ze mną nawet za bardzo całować. Seksu nie było wcale albo był tylko wtedy, kiedy o niego się dopominałam i mówiłam, że pewnie ze mną nie chce tego robić, bo ma już kogoś na boku z kim zaspokaja swoje potrzeby. Wtedy, najwidoczniej żebym się od niego odczepiła, dochodziło do zbliżenia. Pytałam go, dlaczego stał sie taki zimny i obojętny wobec mnie ale on udawał, że nie rozumie o co mi chodzi. Jak się później jednak okazało, intuicja mnie nie myliła i coś było na rzeczy – mąż od dawna miał kochankę. Dowiedziałam się o tym – jak to zwykle bywa – przez przypadek. Podsłuchałam jego rozmowę z tą kobietą. W środku nocy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości na telefon mojego męża, na którą on szybko poszedł do kuchni i zamknął za sobą drzwi. Cicho do nich podeszłam i usłyszałam, jak mówi: „już wszystko rozwiązałem i jutro powiem żonie”. Nie powiem, ile kosztowało mnie potem udawanie, że śpię, kiedy żal i smutek rozrywał mnie od środka.
Rano mąż powiedział, że zakochał się w innej i do niej odchodzi. Chociaż wiedziałam, że te słowa padną, to mimo wszystko gdy to już nastąpiło nie mogłam się z tym pogodzić i bolało to jeszcze bardziej niż w nocy. Nigdy nie myślałem, że mój mąż może zostawić mnie i córkę, którą bardzo kochał. Jednak mógł to zrobić. Nie próbowałam go zatrzymać, przekonywać do zmiany decyzji, nie upokarzałam się przed nim, tylko siedziałam w milczeniu i zastanawiałam się, jak powiem o tym córce. Nie wiedziałam też, jak powiedzieć o tym mamie i bałam się, że pierwsze co od niej usłyszę to będą słowa: „a nie mówiłam?!”. Najgorsze jest to, że wszystkie nasze oszczędności pozostały na koncie męża, doo którego nie mam dostępu. Oszczędzaliśmy razem na wspólne mieszkanie, marzyliśmy o wspólnym dziecku, a nagle coś takiego… Nie mam już nawet nadziei, że mąż da mi chociaż połowę pieniędzy.



