Kiedy mąż przyprowadził do nas dzieci był wesoły i wydawało się, że odmłodniał o jakieś 10 lat…

Kiedy mąż przyprowadził do nas dzieci był wesoły i wydawało się, że odmłodniał o jakieś 10 lat...

Miałam już 36 lat i byłam zdesperowana, bo chciałam zostać matką. Oczywiście mój mąż jest dobrym, przyzwoitym i miłym człowiekiem, więc w tej kwestii mi się poszczęściło. Nie interesowały go inne kobiety, zarabiał przyzwoicie, a poza tym pomagał mi w domu. Wydawałoby się, że powinnam się uspokoić i nie narzekać na swoje życie, ale naprawdę czułam już od dawna głód macierzyństwa i wiedziałam, że mój mąż także chce być już ojcem. Uznałam więc, że muszę zrobić wszystko, aby tak się stało. Pewnego deszczowego sobotniego poranka mąż otrzymał telefon.

Mąż natychmiast jakoś spochmurniał i zmarszczył brwi. Okazało się, że w wypadku samochodowym zginął jego przyjaciel z żoną. Marcin nie mógł opanować swoich emocji, aż mu zadrżały usta. Natychmiast zaczęłam go głaskać po głowie i starałam się go uspokoić. Przyjaźnili się ze sobą od najmłodszych lat. Najpierw razem się bawili w jednej piakownicy, a potem trenowali razem siatkówkę. Przyjaciel męża okazał się być zdolny językowo i władał kilkoma językami na raz.

Podczas gdy mój mąż szukał siebie po ukończeniu szkoły średniej, jego przyjaciel zaczął studia językowe i skończył je z powodzeniem. Doskonale znał hiszpański, portugalski i włoski. Wkrótce zaproponowano mu wyjazd za granicę, potrzebny był tłumacz wojskowy. Zostawiając żonę w domu, udał się daleko do pracy, ale wiedział, że zrobi karierę i wróci! Niestety po powrocie do ojczyzny coraz częściej zaczął sięgać po alkohol. Najwidoczniej mimo tego, że praca była dobrze płatna i dawała szansę na rozwój zawodowy, to nie należała do najłatwiejszej i przyniosła po latach pracy traumę. Najwidoczniej myślał, że alkohol przyniesie mu ukojenie. Tym sposobem z niegdyś inteligentnego i dobrego mężczyzny nic już nie zostało.

Ciotka będąc u nas w gościach powiedziała, że mieszkanie, które podarowali nam moi rodzice jest brzydkie, ja z kolei byłam za chuda i przez to w przyszłości na pewno urodzę niepełnosprawne dzieci. Co za bezczelność!

Jego żona także zaczęła pić, dzieliła z nim nie tylko miłość, ale i nałóg. Mieli dwoje dzieci, chłopców, ale nawet to nie sprawiło, że rodzice zmienili swój sposób bycia. Przyjaciel mojego męża najwyraźniej nie mógł poradzić sobie z jakimiś ciężkimi emocjami, których nie ukoiło nawet posiadanie dzieci. Nigdy nie widzieliśmy nawet tych jego dzieci, ale na wieść o tym, co się stało, od razu chcieliśmy im jakoś pomóc. Mąż nagle zaczął się gdzieś zbierać. Przez kilka godzin chodziłam tam iz powrotem po pokoju i modliłam się, aby z dziećmi było wszystko w porządku, a mój mąż nie zrobił czegoś głupiego.

Mąż wrócił do domu zmęczony, przygnębiony, ale z drugiej strony także szczęśliwy. Oboje ten wieczór zapamiętamy na zawsze, dzieci za to pamiętają wszytko jak przez mgłę. Kiedy mąż przywiózł do nas dzieci, był bardzo wesoły, od razu wyglądał jakby był młodszy o jakieś 10 lat. Chłopcy mieli wtedy po 2 i 4 lata. Nic więc dziwnego, że niewiele pamiętają z tamtego okresu. My, kiedy się nimi zajmowaliśmy, czuliśmy się jak rodzice. Tak długo przygotowywaliśmy się do tej roli, że opieka nad chłopcami przyszła nam z łatwością.

Przez to, że zarówno przyjaciel męża, jak i jego żona nie mieli zbyt liczej rodziny, mieliśmy szansę adoptować chłopców. Pewnie na tym mogłaby się zakończyć nasza historia, ale trzy miesiące po pojawieniu się małych aniołków w naszym domu, nagle zaszłam w ciążę. Ta długo się to nie udawało, aż w końcu nastał cud! I to potrójny!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 − 7 =

Kiedy mąż przyprowadził do nas dzieci był wesoły i wydawało się, że odmłodniał o jakieś 10 lat…