Los mści się na mnie za to, że złamałam serce swojemu pierwszemu mężczyźnie. Myślę, że już zawsze będę przez to cierpieć

Los mści się na mnie za to, że złamałam serce swojemu pierwszemu mężczyźnie. Myślę, że już zawsze będę przez to cierpieć

Mam 22 lata. Kiedy byłam młoda (miałam zaledwie 16 lat), to zaczęłam spotykać się z pewnym chłopakiem. Tak naprawdę w ogóle go nie kochałam i byłam z nim dla zabicia czasu. Jakoś tak to się przeciągnęło i spotykaliśmy się aż 2 lata. On bardzo mnie kochał i był szczery w swoich uczuciach w przeciwieństwie do mnie. Zakończyliśmy ten związek, bo widziałam, że mysli o mnie bardzo poważnie, więc wyznałam mu prawdę i powiedziałam, że nie jestem w stanie się w nim zakochać i nie jestem w stanie tego zmienić. Tak, byłam trochę egoistką, bo potrzebowałam wsparcia, a związek z nim mi to właśnie dawał. Nie chicałam go jednak już dłużej oszukiwać, więc uważam, że lepiej było powiedzieć prawdę, niż kręcić albo to jeszcze przeciągać.

Mój mąż zachowywał się coraz dziwniej, ale kiedy dzień przed terminem porodu zamknął mnie samą w mieszkaniu i wyszedł, już wiedziałam, że muszę od niego uciekać

Potem, mając już 18 lat, zaczęłam spotykać się z innym facetem. W nim zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nigdy nawet bym nie pomyślała, że można tak bardzo kogoś pokochać. Po kilku miesiącach on jednak wyznał mi, że nie powinniśmy się dłużej spotykać, bo on jednak do mnie nie pasuje. Powiedział także, że to byłby mezalians, bo ja pochodzę z biednej rodziny, on z bogatej, bardzo wykształconej, więc jego rodzice na pewno nie byliby zadowoleni takim jego wyborem.

Byłam tym bardzo zraniona. Przecież to nie moja wina, że pochodzę z takiej rodziny, ale zresztą, czy to jest naprawdę najważniejsze? Obdarzyłam go szczerą miłością, a on ją odrzucił. Byłam dla niego tylko zabawką, którą jakiś czas się pobawił, a potem odrzucił kąt, bo mogła się nie spodobać jego mamusi i tatusiowi.

Od tego czasu minęły 3 lata, ale nie mogę o tym zapomnieć. Próbowałam zbudować jakąś relację z jednym, potem drugim facetem, ale żaden nie traktował mnie poważnie. Nie widzieli we mnie swojej żony, matki swoich dzieci, a jedynie dziewczynę, z którą można milo spędzić czas. Mam wrażenie, że to jakaś kara za to, jak potraktowałam tego pierwszego chłopaka. Żałuję tego bardzo, czasu nie cofnę, jednak czy przez to mam już cierpieć dokońca życia? Sama już nie wiem, ale tracę nadzieję.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia + jeden =

Los mści się na mnie za to, że złamałam serce swojemu pierwszemu mężczyźnie. Myślę, że już zawsze będę przez to cierpieć