Kiedy byłam na dnie, on pokazał mi, czym jest prawdziwe szczęście pomimo tego, że sam stracił wszystko

Kiedy byłam na dnie, on pokazał mi, czym jest prawdziwe szczęście pomimo tego, że sam stracił wszystkoKiedy byłam na dnie, on pokazał mi, czym jest prawdziwe szczęście pomimo tego, że sam stracił wszystko

Witam. Chcę opisać pewne zdarzenie, które sprawiło, że spojrzałam na życie z innej perspektywy.

Dwa lata temu byłam na dnie – jedno po drugim odeszli moi rodzice, a niedługo potem zostałam zwolniona z pracy. Z moim mężem, który jest kierowcą zawodowym i często podróżował za granicę, całkowicie się od siebie oddaliliśmy. Moje córki ukończywszy szkołę średnią, znalazły pracę i miały już swoje życie, które budowały ze swoimi mężczyznami. Innymi słowy: zostałam całkiem sama w pustym mieszkaniu.

Oglądałam seriale w telewizji i nie przestawałam przeglądać ogłoszeń o pracę. Wtedy zadzwonił do mnie daleki kuzyn Zenek z mojej rodzinnej wsi. Miał niedawno wypadek samochodowy, złamał biodro i trafił na wózek inwalidzki. Nie miał rodziny, rodzeństwa, a jego rodzice także już nie żyli. Zaproponował mi, żebym mu pomagała, a on będzie mi oczywiście za to płacił.

Sprzedałam swoje duże mieszkanie w centrum Wałbrzycha, aby wyremontować dom na wsi po mojej babci i tam zamieszkać. Stamtąd miałam blisko do kuzyna. On zapewniał mi, że niczego mi nie zabraknie – tylko żebym zgodziła się mu pomagać. Oprócz przewidzianych środków na wypłatę w zamian za opiekę, miał mi także wypłacać coś w rodzaju regularnych premii. Na początku byłam zszokowana i prawie odmówiłam, bo wiedziałam, ile go to wyniesie, ale on nalegał.

Brzydzę się samym sobą – zdradziłem moją ciężarną żonę i chciałem ją porzucić dla jakiejś wariatki!

Tymczasowo opiekowała się nim starsza sąsiadka. Kiedy do niego przyjechałam, zastałam Zenka uśmiechniętego, zresztą takiego go zapamiętałam. Miał zręczne ręce i prawie wszystko robił sam, tylko trudno mu było przestawić meble i wszelkie przedmioty tak, aby były wygodnie mu jeździć wózkiem po domu i korzystać z przedmiotów codziennego użytku. Obiecałam więc, że mu w tym pomogę. W niecały tydzień przeniosłam talerze i garnki z górnych szafek do dolnych, wyprałam zasłony i dokładnie posprzątałam. Z pomocą sąsiada Radka poprzesuwałam wszelkie meble tak, aby było więcej przestrzeni. Radek pomógł też w zrobieniu rampy, dzięki której Zenek mógł bezpiecznie wyjeżdżać z domu na podwórko. Po tym nie byłam u niego dwa tygodnie, bo miałam do załatwienia kilka swoich spraw. Kiedy jednak odwiedziłam go po tym czasie, byłam w szoku. Zenek znalazł drewniane deski i zbił trzy budki dla ptaków. Potrzebował tylko kogoś, kto umieściłby je wysoko na drzewach.

To było przed dwoma laty latem, a jesienią osobiście pomogłam mu posadzić trzy wiśnie. To było jego marzenie – stworzyć z ogródka rajski zakątek. Ja od roku mu gotuję mu, piorę, sprzątam i pomagam we wszystkim czynnościach. Zenek dał mi dużo szczęścia – jest tak pozytywną osobą mimo tego, że jest na wózku inwalidzkim, ma marzenia i nadzieje, że aż i mnie wraca chęć do życia.

Teraz, tak jak on, cieszę się z kwitnących wiśni i kwiatów w ogródku, ładuję się jego dobrą energią i widzę szczęście tam, gdzie inni go nie widzą. Zawsze będę wdzięczna Zenkowi, że pokazał mi czym jest prawdziwe szczęście.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × pięć =

Kiedy byłam na dnie, on pokazał mi, czym jest prawdziwe szczęście pomimo tego, że sam stracił wszystko