Gdyby nie to, że żona gada przez sen, pewnie nigdy nie dowiedziałbym się o jej zdradzie i o tym, że dziecko wcale nie jest moje!

Dowiedziałem się o zdradzie żony tylko dzięki temu, że rozmawia przez sen

Byłem z moją byłą żoną jakieś trzy lata. Wydawało mi się, że jest nam ze sobą dobrze i w sumie nic nie zapowiadało tego, że miłość między nami się wypali, a żona zrobi mi takie świństwo. Okazało się bowiem, że żona mnie zdradzała i urodziła dziecko, które nawet nie było moje. O zdradzie dowiedziałem się zupełnie przypadkowo. Mógłbym się o niej nawet nigdy nie dowiedzieć, gdyby nie pewna przypadłość mojej byłej żony.

Już miesiąc po ślubie okazało się, że poślubiłem kobietę, która mówi przez sen. Nie były to jakieś chaotyczne zdania, które niczego nie mówiły, ale pełne treści, które Arleta wypowiadała, nie mając nawet o tym zielonego pojęcia. Często mówiła o tym, co się działo w pracy, co planuje zrobić, albo co robiła w niedawnej przeszłości poza pracą. Zorientowałem się, że jej rozmowność zależała od tego, jak bardzo była zestresowana danego dnia. Zależność była taka, że im więcej miała akurat stresu w życiu, to tym bardziej była „rozmowna” w nocy. Nigdy nie rozmawiałem o tym z żoną bo myślałem, że ma tego świadomość, a nie chciałem, aby to zabrzmiało tak jak gdybym się o to czepiał. Mnie to nie przeszkadzało i rozumiałem, że niektórzy tak po prostu mają.

Jej mąż umarł, ale ona odżyła. Możnaby pomyśleć, że cieszy się z braku obecności męża, ale jest zupełnie inaczej…

Potem żona urodziła dziecko. Cieszyłem się, że mamy w końcu wspólne potomstwo, ale ta radość trwała tylko przez chwilę, a dokładnie do pewnej nocy. Wtedy Arleta gadała jak zwykle przez sen i padło wówczas takie zdanie, które mnie ścięło z nóg: „oby tylko Maciek (chodzi o mnie) nie dowiedział się, że to Twoje dziecko, a nie jego”.

Byłem w szoku. Nie powiedziałem o tym żonie, tylko przez tydzień chodziłem struty i próbowałem przetrawić jakoś tę wiadomość. Potem uznałem, że trzeba działać i zrobiłem testy DNA. Okazało się, że nie ma zgodności genetycznej z dzieckiem i na pewno nie jestem ojcem dziecka.

To był cios prosto w serce. Pokazałem żonie te wyniki i kazałem jej się wynosić. Teraz jesteśmy w trakcie rozwodu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 − 5 =

Gdyby nie to, że żona gada przez sen, pewnie nigdy nie dowiedziałbym się o jej zdradzie i o tym, że dziecko wcale nie jest moje!