Dobrze, że mam jeszcze córkę, bo syna już straciłam i to przez inną kobietę…

Dorosły syn przestał się ze mną kontaktować jakiś rok temu.

Rozpoczęłam remont w domu, w którym mieszkam z mężem i córką. Syn z żoną i dzieckiem mieszkają w pobliżu w domu, który zbudował mój mąż. Nie jest on biologicznym ojcem Adama, a ojczymem, mimo tego dawał mu wszystko, co tylko mógł. Kiedy mój syn powiedział, że się żeni, poprosiłam lokatorów, którzy wynajmowali od nas dom, aby się wyprowadzili, żeby mógł tam zacząć żyć z żoną. Lepiej, kiedy dwie rodziny, mimo bliskich relacji, żyją osobno, a poza tym mimo wszystko w naszym mieszkaniu nie ma na tyle miejsca, abyśmy wszyscy się pomiescili. Nigdy nie wtrącałam się w och sprawy, żyli jak chcieli i robili co chcieli. Synowa nigdy w niczym mi nie pomagała, wręcz przeciwnie – kiedy robiłam u nich coś na podwórku wychodziła, siadałą na ławce i patrzyła, jak pracuję.

Żyliśmy tak już pięć lat, ja tolerowałam synową ze względu na syna, chociaż widziałam, że jest leniwa i mało empatyczna. Nagle jednak mój syn przestał się ze mną komunikować. Zrobiliśmy remont mieszkania, nie mieliśmy żadnej pomocy ze strony syna – ani materialnej, ani fizycznej. Mąż przyjeżdżał z pracy i do północy pracował i tak każdego dnia. A syn nawet się do nas nie odzywał.

Musieliśmy zaopiekować się chorą babcią. Jednak wspólne życie okazało się trudniejsze, niż myślałam

Jakoś kilka razy mój syn, zanim przestał się z nami kontaktować był u nas i mówił, że się rozwiedzie, bo nie chce już żyć z synową. Zapytałam więc, dlaczego, do końca nie pokazując, jaki mam do niej stosunek. Mówiłam mu jednak, żeby się nad tym zastanowił, bo to ważna decyzja tym bardziej że mają dziecko.

Miesiąc później syn przestał się odzywać i zdawało się, że nas nienawidzi. Rzucił żonę i od razu zaczął się spotykać z jakąś inną, starszą od niego kobietą. Nie rozumiem, co mu się stało. Owszem, nie lubiłam synowej, ale nie na tyle, że życzyłam im rozstania. Ta nowa kobieta najwidoczniej namawia go na nas, aby się z nami nie kontaktował. Tylko czemu, w czym jej przeszkadzamy? Była synowa z kolei też nie chce nas widzieć i utrudnia nam kontakt z wnuczką. Uważa, że to my doprowadziliśmy do rozpadu jej małżeństwa. Dobrze, że mam jeszcze córkę, bo syna już straciłam i to przez inną kobietę...To jakaś chora sytuacja, której nie jesteśmy winni, ale najbardziej nam się obrywa. Bardzo nas to wszystko boli.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × dwa =

Dobrze, że mam jeszcze córkę, bo syna już straciłam i to przez inną kobietę…