Moja żona woli dać pieniądze na remont wiejskiego domu swojej ciotki, zamiast przeznaczyć je na mojego bardzo chorego bratanka. Czy ona w ogóle ma serce?! ​​

Siedem lat po ślubie utwierdziłem się tylko w tym, że swoboda i rozdzielność w wydawaniu pieniędzy jest dobra, ale nie na tyle dobra, aby była idealną opcją w relacji finansowej małżonków.

Z Natalią pobraliśmy się, gdy byliśmy już cenionymi specjalistami w swoich firmach i zarabialiśmy naprawdę niezłe pieniądze. Przed ślubem mieliśmy już własne mieszkania, więc w jednym zamieszkaliśmy, a drugie zaczęliśmy wynajmować. Na życie składamy się po połowie, a resztę pensji wydajemy według własnego uznania i bez tłumaczenia się sobie nawzajem. Nie pytałem, po co moja żona kupuje trzecią parę butów zimowych czy jakąś nową rzecz, bo nie interesowało mnie to, tak jak jej nie obchodziło to, po co mi kolejna wędka. Oczywiście nie zabrakło też wspólnych inwestycji i wydatków, jak np. kupowanie wycieczek.

Ponadto Natalia hojnie pomagała wszystkim swoim bliskim, a oni chętnie i bez wahania korzystali z jej życzliwości, prosząc o różne kwoty, i to nie tylko na drobne zakupy. Na przykład żona swojemu siostrzeńcowi płaciła za studia. Chłopak nie dostał się na studia dzienne, więc jego dobra ciotka pomogła mu zapłacić za studia zaoczne. Swojej siostrze z kolei dała część pieniędzy na wkład własny na mieszkanie, aby mogła zaciągnąć kredyt hipoteczny.

W zasadzie to bardzo dobrze, gdy jeden z bliskich uzyskawszy stabilność finansową, aktywnie wspiera wszystkich innych, nie ma w tym nic złego, ale gdy moi bliscy potrzebowali takiego wsparcia, Natalia, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, zachowała się zupełnie inaczej.

Syn po prostu zapomniał o matce, a kiedy matka przepisała mieszkanie na sąsiadkę, on obraził się i odmówił pomocy

Mój brat z żoną i dziećmi mieli wypadek. O ile dorośli wyszli z tego wszystkiego tylko z siniakami i złamaniami, to Michał, mój bratanek, wymagał poważnej operacji kręgosłupa, a po niej długotrwałej rehabilitacji, która miała trwać jakieś 2 lata. Wszystko to kosztowało dużo pieniędzy, ale bez wahania oddałem wszystko, co miałem zaoszczędzone. Niestety, moje środki nie wystarczyły, więc zwróciłem się o pomoc do żony, wiedząc, że ona może rozwiązać ten problem, dokładając swoje pieniądze.

Ku mojemu zaskoczeniu Natalia odmówiła finansowania leczenia Michała, mówiąc, że musi zapłacić ciotce za remont wiejskiego domku, w którym często wypoczywa. Zasugerowałem, żeby rozważyła, co jest ważniejsze – zdrowie dziecka, czy wiejska chałupa ciotki, w której i tak na co dzień nie mieszka. Usłyszałem tylko stanowcze „nie”, więc potem prowokacyjnie zapytałem:

– A co by było, gdyby na moje leczenie potrzebne były pieniądze?

Natalia wzruszyła tylko ramionami i odpowiedziała bardzo dwuznacznie:

– Nie są potrzebne, więc nie przesadzaj!

Teraz nasze relacje na tle tego, co się wydarzyło, wyraźnie się ochłodziły i nawet nie wiem, do czego to ochłodzenie doprowadzi. Szczerze to obawiam się, że doprowadzi do rozwodu. Jeśli kobieta, którą kocham, mając taką możliwość, nie uzna za konieczne pomocy na moją prośbę niewinnemu Moja żona woli dać pieniądze na remont wiejskiego domu swojej ciotki, zamiast przeznaczyć je na mojego bardzo chorego bratanka. Czy ona w ogóle ma serce! ​​dziecku, to nie wiem, czy chcę z nią dalej być.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × cztery =

Moja żona woli dać pieniądze na remont wiejskiego domu swojej ciotki, zamiast przeznaczyć je na mojego bardzo chorego bratanka. Czy ona w ogóle ma serce?! ​​