Mam znajomą, która ma o wiele większe doświadczenie, jeśli chodzi o życie rodzinne. Wiadomo, że życie czasami bywa ciężkie i skomplikowane, a ona zawsze służy mi dobrą radą i chętnie dzieli się ze mną swoimi wnioskami na temat mężczyzn. Weronika była przekonana, że najważniejsze jest to, aby nie stawiać oporu w większości spraw i nie sprzeciwiać się w niczym mężczyznom. W końcu postanowiłam skorzystać z tej jej złotej rady i myślę, że dobrze zrobiłam.
Ostatnio mój mąż miał jakieś problemy w pracy, przez co stał się bardziej drażliwy i gdy wracał do domu, był nie do zniesienia. Wszystko było złe, nic mu się nie podobało i ja oczywiście też wszystko źle robiłam. W końcu jednak przelała się czara goryczy. Ostatnio urządził awanturę z powodu małej plamki na jego ulubionej koszuli, która z jakiś względów się nie doprała. Zaczął krzyczeć jak szalony:
– Czy Ty naprawdę tego nawet nie potrafisz? Przecież nie trzeba być jakoś specjalnie uzdolnionym, aby dobrze nastawić pralkę i zrobić takie pranie, podczas którego wszystko się doczyści, prawda? W ogóle Czy Ty cokolwiek potrafisz? Ostatnio zupa była niedosolona, a kotleta nie dało się przeżuć! W domu całkowicie nie sobie z niczym nie radzisz!
Genowefa była oburzona tym, że synowa kazała jej spać na materacu w kuchni
Wzięłam głęboki oddech i zgodziłam się z nim:
– Dobrze, masz rację, nic nie umiem zrobić. Dlatego Ty na pewno poradzisz sobie ze wszystkim lepiej, zostawię więc wszystko Tobie.
Po tych słowach wyłączyłam niedogotowany obiad, zatrzymałam pralkę i poszłam do salonu, aby położyć się na kanapie.
Powiedział:
– Co Ty wyrabiasz?
A ja pozostałam na kanapie niewzruszona:
– No przed chwilą sam powiedziałeś, że nic nie potrafię zrobić, więc za nic się już nie biorę.
Mąż zaczął biegać między kuchenką a pralką. Nie wiedział, co zrobić z niedogotowanym mięsem, nie wiedział też, jak nastawić pranie. Dopiero po jakimś czasie zaczął opanowywać sytuację.
Mniej więcej w ten sposób minął tydzień. Mąż wszystko robił w domu, a ja leżałam sobie błogo i nie robiłam nic. Pod koniec tygodnia widziałam, że mój mąż zaczął zdawać sobie sprawę, że jednak to ja lepiej radzę sobie z obowiązkami i zaczął być dla mnie milszy oraz nieco bardziej mnie doceniać. Potrzymałam go jednak w tym stanie niepewności jeszcze przez kilka dni, po czym zlitowałam się i wróciłam do swoich dawnych obowiązków Pojednanie było burzliwe, a teraz znów mamy kompletną idyllę w domu.
Tak naprawdę najważniejsze jest, aby nie stawiać oporu ani się nie sprzeciwiać…
