Niedawno przypadkiem spotkałam moją przyjaciółkę, którą znam od dawna, razem nawet studiowałyśmy. Później wzięłyśmy śluby w podobnym czasie, a nawet urodziłyśmy nasze dzieci w odstępie dwóch tygodni. Córki rosły, a problemy, które stwarzały, rosły wraz z nimi. W związku z tym u córki oczywiście były mniejsze lub większe wybuchy złości i buntu, ale koniec końców wszystko przeszło znośnie. Za to moja przyjaciółka Teresa usłyszała od swojej córki niedawno bardzo poważną wiadomość: „Mamo, jestem w drugim miesiącu ciąży i zamierzam urodzić”.
Jej Karolina mówiła o tym tak, jak gdyby chodziło o jakiś wakacyjny wyjazd, a nie o coś tak poważnego jak macierzyństwo. Ona chce rodzić i koniec, nic więcej się nie liczy! Z jednej strony oczywiście to odpowiedni czas, bo wkrótce skończy dwadzieścia siedem lat, ale z drugiej strony to jeszcze nie jest wiek, aby rezygnować z siebie i wychowywać dziecko bez ojca, zwłaszcza, że Karolina nie jest jakaś brzydka i na pewno wcześniej czy później ktoś zwróciłby na nią uwagę.
Kiedy jej matka i ojczym zaczęli ją wypytywać o ojca dziecka, na jaw wyszły zaskakujące szczegóły. Mężczyzna jest sportowcem, przystojnym, ma własne mieszkanie i wcale nie jest przeciwny związkowi, a nawet małżeństwu z Karoliną, w sumie chciałby z nią nawet założyć rodzinę. Przeciwko temu jest jednak sama Karolina, która uważa, że na pewno przestaną się ze sobą dogadywać, a to i tak skończy się rozwodem, dlatego nie ma sensu brać ślubu.
Osobą, która najbardziej sprzeciwiała się urodzeniu dziecka przez Karolinę, był oczywiście jej ojczym Nikodem, czyli drugi mąż mojej przyjaciółki. Wychowywał ją od piątego roku życia, po tym, jak jej własny ojciec zmarł. Dziewczynie niczego nie brakowało, bo Nikodem rodzinie zapewniał wszystko. Myślał więc, że na na starość będzie mógł w pewnym stopniu odpocząć od intensywnej pracy, ale nie – Karolina zdecydowała za niego inaczej.
Wszyscy byli dorośli i doskonale rozumieli, że małe dziecko w domu, nawet bez ojca, to „obowiązek” wszystkich jego mieszkańców, nie ma od tego ucieczki i to zmieni życie każdego dookoła. Takie argumenty nie robiły jednak na Karolinie wrażenia i zupełnie nie interesowało jej to, co do powiedzenia mają jej rodzice.
Kiedy ojczym zdał sobie sprawę, że nie może dotrzeć do swojej pasierbicy, zaczął zadawać bezpośrednie pytania – z czego będzie żyła, kto oprócz niej będzie opiekował się dzieckiem itp. Pytania wisiały w powietrzu, a na koniec, gdy ojczymowi się to znudziło, zadał główne pytanie: „Może rozsądniej byłoby dokonać aborcji?”. Potem Teresa poważnie pokłóciła się z Nikodemem. Owszem, ona także nie pochwalała nawet tego, co zrobiła jej córka, ale nie była tak zdeterminowana jak jej mąż, aby wybić swojej córce ten pomysł z głowy.
Kiedy tak rozmawiałyśmy Teresa powiedziała, że po prostu jest już bezsilna i chyba będzie tak, jak powiedziała jej córka, czyli urodzi dziecko. Nikodem jednak żąda, aby w takim razie wyprowadziła się z mieszkania i radziła sobie sama. Nie wiem, jak zakończy się ta historie w rodzinie mojej przyjaciółki, ale mam nadzieję, że dojdą do jakiegoś konsensusu.

