Ciotka po śmierci mojej mamy brała mnie na litość, a tak naprawdę jej planem było odebranie mojego rodzinnego domu

Ciotka po śmierci mojej mamy brała mnie na litość, a tak naprawdę jej planem było odebranie mojego rodzinnego domu

Mam problem – chyba jestem zbyt dobry…

Niebawem po śmierci mojego ojca, moja matka zapytała mnie, czy jej siostra nie mogłaby z nami zamieszkać. Argumentowałaby to tym, że obie nie czułyby się samotnie i że mogłyby sobie pomagać, a poza tym to byłaby kolejna osoba, która mogłaby się dokładać do rachunków.

Zgodziłem się, bo przecież jestem jej bratankiem, a poza tym jestem dobrze wychowany, więc gdybym odmówił, to pewnie nie byłoby to zbyt grzeczne. Zrobiłem to mimo, że ciocia Zofia nigdy nie była moją ulubioną ciotką, bo odkąed pamiętam była zrzędliwa, spięta i złośliwa… Pomyślałem sobie jednak, że może w końcu się zmieniła i wprowadzi coś miłego do naszego życia.

Kiedy ciocia Zofia wprowadziła się do nas, zaczęły się problemy – moja matka ciągle mi płakała przez telefon, kiedy byłem w pracy. Ciotka była bardzo despotyczna i próbowała narzucić swoje zasady w naszym domu. Ciągle marudziła i była ze wszystkiego niezadowolona, ukrywała jedzenie i udawała schorowaną, kiedy trzeba było wykonać jakieś domowe obowiązki.

Później przeprowadziłem się do innego miasta, gdzie otwierano kolejną filię firmy, w której pracowałem, więc nie miałem czasu regularnie jeździć do domu i sprawdzać, co tam się dzieje.

Jadąc pociągiem poznałam mojego przyszłego konchanka i teraz nie wiem, kogo wybrać!

Pewnego dnia zadzwoniono do mnie z informacją, że mama nie żyje. Wróciłem na pogrzeb z zamiarem sprzedaży domu, bo akurat miałem problem finansowe, a skoro już nic i nikt mnie nie trzymało w rodzinnym mieście, to nie było sensu trzymać tej nieruchomości. Chciałem też od razu powiedzieć ciotce, że musi się wyprowadzić, ale tak bardzo płakała na pogrzebie, że nie miałem serca jej powiedzieć o swoim planie. Wiedizałem też, że nie będzie miała się gdzie podziać, bo jej syn wynajął jej mieszkanie lokatorom. Pozwoliłem więc mieszkać jej u w moim domu tak długo, jak tylko zechce.

Po pewnym czasie sąsiedzi zaczęli do mnie dzwonić ze skargami. Donieśli mi, że zbudowała u nas kurnik bez pytania i teraz sąsiedzi wychodząc z domu czują tylko smród. Poza tym jej syn przeprowadził się do niej i urządzał pijackie hulanki do samego rana. Powiedziałem ciotce przez telefon, że tak nie może być i że sprzedam ten dom, bo nie chcę problemów, a oni muszą się wynieść. Jednak za każdym razem, gdy wracałem do domu z zamiarem szukania kupców, ona tak bardzo płakała, że było mi jej żal i rezygnowałem ze swoich pomysłów. W dodatku ciągle powtarzała, że moja mama była aniołem, cudowną kobietą i pozwoliłaby jej tutaj mieszkać, czym jeszcze bardziej grała mi na emocjach.

W pewnym momencie dostałem sygnał z prokuratury, że przypadkiem złapali ciocię i jej syna na próbie sprzedaży mojego domu posługując się sfałszowanymi dokumentami. Wściekłem się.

Przyjechałem i ciocia przywitała mnie ze łzami w oczach, a potem zaczęła mnie rzewnie przepraszać. Byłem w szoku. Zatrzasnąłem drzwi i poszedłem spać do kuzynki. Opowiedziałem jej wszystko szczegółowo – jak ciocia non-stop płacze, żeby mnie rozczulić. Kuzynka się tylko zaśmiała: „Konrad, czy nie wiesz, że ciotka ma przewlekłe zapalenie dróg łzowych od ponad dwudziestu lat? Miała być operowana, ale się nie zdecydowała. Jej łzy nie są prawdziwe, to tylko konsekwencja choroby, a ona jest takim potworem, że nie potrafiłaby pewnie płakać na poważnie. Swoim okropnym zachowaniem wpędziła Twoją matkę za wcześnie do grobu!”

No teraz to ja się rozpłakałem – z żalu i złości. O mało nie oszukała mnie jakaś staruszka! Chciała mi zabrać rodzinny dom i robiła to w taki obrzydliwy sposób.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × dwa =

Ciotka po śmierci mojej mamy brała mnie na litość, a tak naprawdę jej planem było odebranie mojego rodzinnego domu