Nie cierpię deszczu. Miasto jest szare, bure i ponure, a poza tym trzeba uważać, aby nie zostać oblanym przez jakiegoś szalonego kierowcę. Tak właśnie od kilku dni było w moim mieście i zamiast wiosennego słońca byłam przytłoczona szarzyzną obecnej pogody.
Trzy dni temu wracałam z pracy w strugach deszczu. Nagle wyprzedził mnie jakiś starszy mężczyzna, który miał w rękach dwie ciężkie torby z zakupami, ale mimo to nie zwalniał tempa. Być może bardzo się gdzieś spieszy. Patrzyłam na niego i byłam zaskoczona, że miał tyle wigoru i mimo ciężkich pakunków zdawał się praktycznie biec.
Nagle mężczyzna poślizgnął się na błocie i gwałtownie upadł, a obie torby wypadły mu z rąk. Podeszłam więc bliżej i zaoferowałam mu swoją pomoc. Nie jestem zbyt silną kobietą, więc kosztowało mnie to trochę wysiłku, ale nie mogłabym zostawić go samego bez pomocy.
Nie chcę spędzić życia z nudnym mężem, dlatego na stare lata zamierzam go rzucić!
Na chodniku akurat byliśmy tylko we dwoje, a innych osób dookoła nie było, więc nikt prócz mnie nie mógł mu pomóc. Mężczyzna rozejrzał się w oszołomieniu, zdając sobie sprawę, że nie jest w stanie samodzielnie wstać. W końcu był już starszą osobą, bez takiej zręczności jak dawniej. Zasugerowałam, żeby chwycił mnie za rękę i spróbowała wstać.
– Nie dam rady, na pewno nie wstanę.
– Proszę spróbować, pomogę i uda się.
Złapał mnie mocno za rękaw kurtki i pod wpływem impulsu spróbował wstać. Nie udało się, potem pojawiały się z jego strony kolejne próby. Bardzo długo się z nim kłóciłam, bo on ciągle obwiniał mnie o to, że nie mogę wstać, bo robię coś źle. Już miałam tego dość i chciałam zostawić go tam samego, w końcu udało jej mnie go podnieść.
– Co za koszmar! Spójrz, jaki jestem brudny, to przez Ciebie! Jak nie potrafisz pomóc, to w ogóle lepiej wcale nie pomagaj. Teraz będę musiał uprać płaszcz, bo jest cały w błocie. Lepiej byłoby mi wstać o własnych siłach, bez Twojej głupiej pomocy.
– Ależ jest Pan niewdzięczny! To prawda, mogłam Pana tutaj zostawić, bo jak widać nie potrafi Pan nawet podziękować.
Mężczyzna zrobił oczy jak pięć złotych, westchnął ciężko i poszedł dalej. Jak pomagać ludziom po czymś takim? Zniknęło u mnie wszelkie pragnienie bycia życzliwą i współczującą osobą.

