Jestem łagodny, staram się być także pomocny i uprzejmy względem innych. Mogłoby się wydawać, że to wszystko pozytywne cechy, ale tak naprawdę przyniosły mi wiele kłopotów. Można by pomyśleć, że to kwestia wychowania, jednak mam młodszego brata, który jest moim zupełnym przeciwieństwem.
Adrian jest samolubny i obrażalski, ale za to chociaż przystojny, przez co wiele jego przewinień uchodziło mu na sucho. Wszyscy mają do niego słabość, także członkowie naszej rodziny. Ja również zawsze mu pomagałem i w każdej sytuacji mógł na mnie liczyć.
Odkąd dorośliśmy, tak naprawdę niewiele się zmieniło i kiedy miał jakieś kłopoty, pędziłem, by go z nich wyciągnąć. Moja ukochana nawet kilka razy zwracała mi uwagę, że zachowuję się wobec brata jak jakiś rodzic i że to przesada. Ja jednak nie umiem zerwać z nim więzi, bo przywykł, że zawsze może na mnie polegać, a teraz miałoby mnie przy nim nie być?
Adrian zawsze ma jakieś problemy. Ma troje dzieci, każde z inną partnerką. Najstarszym z jego dzieci jest Żaneta, jego córka. Ja sam traktowałem ją jak własne dziecko, którego sam nie posiadam i pewnie już nigdy nie będę go miał. Kiedy więc okazało się, że zamierza się pobrać, przeżywałem to niezwykle bardzo i czułem się mocno podekscytowany. Nie zamierzałem też oszczędzać na prezencie ślubnym dla młodych.
– Laura, urodziłaś już? Pokazuj dziecko!
Moja ukochana żona jednak tego nie rozumie i ciągle mi docina. Uważa, że nie powinienem tak bardzo angażować się w pomoc przy przygotowaniu ślubu swojej siostrzenicy. Nie rozumiałem jej – co jej to przeszkadzało? Później jednak okazało się, że w firmie, w której pracuje planowali zwolnienia i po prostu obawiała się, że kiedy wydam mnóstwo pieniędzy na ślub Żanety, potem po prostu sobie nie poradzimy. Nie spodobał jej się także mój pomysł dotyczący ogromnie kosztownego prezentu dla młodej pary.
– Słuchaj, spójrz tylko na swojego brata i jego dzieci. Kiedy im coś dajesz, oni to przyjmują i nawet nie zastanawiają się nad tym, ile wysiłku musiałeś włożyć w to, by im to podarować. Poza tym mam wrażenie, że Twój brat jest pewien, że do końca życia będziesz się poświęcać dla jego rodziny, a sam nie proponuje niczego w zamian. Dla niego istotne są wyłącznie jego własne kłopoty. Nie uważasz, że już to jest niezdrowa relacja i czas z nią skończyć? Tym bardziej, że to wpływa na relacje między nami. Daj już spokój i nie opiekuj się bratem jak dzieckiem, bo jest dorosły i sam powinien sobie poradzić, a ja Ciebie też potrzebuję. Przepraszam, że byłam wcześniej taka uszczypliwa, ale naprawdę mnie to denerwowało.
Po namyśle stwierdziłem, że żona ma rację i powinienem bardziej troszczyć się o nią i naszą przyszłość, a nie o brata.
Musimy wziąć sprawy w swoje ręce, bo kto nam pomoże na starość, skoro nie mamy dzieci? Adrian? Nie sądzę, to samo Żaneta.
Pierwszą zmianą, jaką od razu wprowadziłem w życie, było przygotowanie skromniejszego prezentu ślubnego, adekwatnego do tego, na co było nas stać.
