Laura była bardzo cichą i spokojną sąsiadką, ale to nie przeszkodziło jej w tym, by się odgryźć i ochronić dziecko przed wścibską sąsiadką. Szczerze mówiąc to zdziwiła mnie jej reakcja na bezczelność emerytki.
Laura niedawno urodziła córkę. Wczoraj pierwszy raz wyszła z dzieckiem w wózku na spacer, aby mała mogła zaczerpnąć świeżego powietrza. Ja też wychodziłam w tym czasie z bloku, dlatego przy okazji pogratulowałam jej urodzenia córeczki. Postanowiłyśmy chwilę porozmawiać.
Siedziałyśmy na osiedlu przy placu zabaw. Moja córeczka bawiła się w piaskownicy i zaczęłyśmy rozmawiać na tematy typowo „mamusiowe”. Zapytała mnie, kto jest naszym pediatrą, jakich używałam pieluch i zadawała inne, istotne pytania. Nagle zauważyłyśmy, że w naszą stronę pędzi nasza sąsiadka, która mieszka na pierwszym piętrze. Jest emerytką, która z nudów wtrąca się w sprawy innych i plotkować, przez co nikt jej nie lubi.
Do mnie raz wezwała opiekę społeczną tylko dlatego, że córeczka płakała raz wieczorem. Owszem, płakała, bo chciała na mnie wyłudzić dodatkową porcję lodu i myślała, że płaczem coś zwalczy. Sąsiadka z kolei uznała, że to oznaka tego, że najwidoczniej maltretuję swoje dziecko i od razu zgłosiła sprawę odpowiednim organom. Kiedy jej się za to odgryzłam, była na mnie wściekła i oczywiście rozsiewała o mnie masę okropnych plotek. Teraz wzajemna niechęć nieco się zmniejszyła i nawet normalnie mówimy sobie „dzień dobry” . Emerytka teraz przeniosła całą swoją uwagę na Laurę.
Podbiegła, wsunęła twarz do wózka i krzyknęła:
– Laura, urodziłaś już? Pokaż dziecko!
W starej kartce z życzeniami znalazłam los na loterię, który odmienił moje życie…
Laura chwyciła Marię za rękaw i odciągnęła bezczelną kobietę na bok. Emerytka była zaskoczona jej zachowaniem. Najwyraźniej nie spodziewała się takiej reakcji ze strony cichej sąsiadki.
– Bezwstydna! Jak śmiesz, co Ty w ogóle robisz?! – krzyknęła emerytka.
– Dlaczego wtrącasz się do mojego dziecka i to bez pozwolenia? – odpowiedziała jej Laura.
Kiedy Maria odeszła, Laura zwróciła się do mnie:
– Przepraszam, że musiałaś to oglądać, ale nie mogłam inaczej, bo ona grzecznie nie rozumie. Gdybym powiedziała jej to po cichu i po prostu poprosił, żeby odeszła, nawet by mnie nie posłuchała.
– Dlaczego przepraszasz? Zrobiłabym to samo, gdybym była Tobą. Nieraz już się z nią kłóciłam, bo ciągle się wtrąca w nieswoje sprawy.
Popieram Laurę i uważam, że zareagowała prawidłowo. Nie ma sensu wgapiać się w dopiero co narodzone dziecko, tym bardziej nie powinna tego robić nasza wścibska sąsiadka.
