Mam 35 lat. Jestem singlką, pracuję i żyję w wynajmowanym mieszkaniu. Wynajem zabiera połowę moich zarobków, przez co nie mogę nic odłożyć i o własnym mieszkaniu mogę póki co tylko pomarzyć.
Rodzice poza mną mają jeszcze dwoje dzieci. Mój ojciec zmarł wcześnie, ja jako najstarsza córka pomagałam mamie przy rodzeństwie. Pomagałam w ich wychowaniu, czasami niestety kosztem siebie. Potem wyjechałam na studia do Krakowa, bo w moim rodzinnym mieście nie było żadnej sensownej uczelni. Mieszkałam wtedy w akademiku, a bracia zostali z matką. Jeden jest już żonaty, a młodszy przyprowadził dziewczynę do mieszkania matki i tak we troje sobie żyli.
Kiedy moja matka jeszcze żyła, nie było nawet mowy o podziale mieszkania, ale teraz chcę je sprzedać i podzielić na wszystkich. Za tę kwotę mogłabym sobie pozwolić na zaliczkę niezbędną do kredytu hipotecznego, dzięki czemu w końcu będę mogła kupić własną nieruchomość, chociażby i małą kawalerkę na przedmieściach. Ciasne, ale za to własne. Niestety bracia są temu przeciwni, szczególnie młodszy przeciwstawia się mojemu pomysłowi. Starszy mieszka z żoną w jej mieszkaniu, a młodszy zajmuje z dziewczyną mieszkanie po matce i mówi, że jak nie mam gdzie mieszkać, to zawsze mogę zamieszkać z nim w tym samym mieszkaniu, przecież jest miejsce.
Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi, bo doskonale wie, że nie przeprowadzę się z Krakowa do Krosna, bo tutaj mam dobrą pracę, a w Krośnie nie wiem, czy cokolwiek bym znalazła. Zwróciłam się do prawnika po poradę i usłyszałam, że skoro mieszkanie odziedziczyliśmy we troje, to owszem, mogę zgłosić swoje roszczenia co do tego, abyśmy sprzedali mieszkanie albo, aby bracia mnie spłacili, ale to będzie długi i ciężki proces, na który z góry będę musiała wydać sporo pieniędzy. Prawnik doradził, abym wynajęła pokój w mieszkaniu po mamie jakiejś osobie, tym samym cokolwiek na tym zyskując. Szczerze mówiąc nie bardzo mnie to urządza i tracę nadzieje na to, że kiedyś uda mi się kupić własne mieszkanie.
Nie mogę zrozumieć, jak najbliżsi ludzie mogą mi coś takiego robić? Ciężko mi się dogadać z bratem, za każdym razem, gdy tylko do niego dzwonię, to bardzo się stresuję. Mam nadzieję, że to zło, które oni robią mi teraz, kiedyś do nich wróci.



