Bardzo boję się małżeństwa, a widzę, że moja relacja z facetem coraz bardziej idzie w tym kierunku. Zresztą, Sebastian już kilka razy zadawał niby żartobliwie pytanie: „Zuza, czy chciałabyś nosić moje nazwisko?”. Ja jednak nie chcę. Spotykam się z Sebastianem już prawie 2 lata, ale wcale go nie kocham.
Lubię spędzać czas z Sebastianem, bo jest interesujący, troskliwy, miły… ale ja nie potrafię go pokochać. Tylko go lubię, jak kolegę i naprawdę nic więcej. Nigdy spotykając się z nim, nie miałam motyli w brzuchu, a serce nie biło mi mocniej na jego widok.
Wiem, że to będzie okropne, co teraz powiem, ale zaczęłam się z nim spotykać tylko i wyłącznie z litości, a nie z miłości. Jest dobrym facetem, nie skrzywdził mnie nigdy i nie zrobił niczego, co mogłoby mnie zaboleć, więc tym samym jak do tej pory nie miałam powodu, by zerwać i przy okazji zrzucić na niego winę. My nawet przez ten cały czas ani razu się ze sobą nie pokłóciliśmy!
Widzę, że on mnie kocha i to nawet bardzo. Nie zostawiam go tylko dlatego, że po prostu mam jakieś głupie poczucie obowiązku wobec niego, plus nie ukrywam, że bardziej na rękę byłoby mi to, gdyby dał mi jakiś wyraźny powód do rozstania. Nie chciałabym, aby to było tylko przeze mnie. Nie zdradzam go, bo uważam, że zdrada jest obrzydliwa, a poza tym nie chciałabym ranić człowieka, który nie zrobił mi niczego złego.
Czytaj też: Myślałam, że mój syn po wypadku straci szansę na normalne życie, ale on mnie zaskoczył
Najbardziej idiotyczne jest to, że nie można się do niego o nic przyczepić. Tak naprawdę to problem leży we mnie, bo to ja nie wiem, czego sama chcę.
Bardzo się boję, że jeśli wyjdę za niego i kiedykolwiek naprawdę się zakocham, zacznę go zdradzać i wszystko zepsuję… A z drugiej strony, jeśli z nim zerwę, to może nigdy nie spotkam nikogo, kogo obdarzę miłością i zostanę już na zawsze sama. Jestem zdezorientowana i nie wiem, co powinnam zrobić. Poradźcie, czy taka relacja może być sposobem na spędzenie życia? Czy może jednak powinnam być wobec niego szczera i powiedzieć mu, że go nie kocham i odejść?
