Będę babcią po raz pierwszy, ale nie mogę przeżyć tego, że wybranka mojego synka jest od niego starsza o 12 lat!

Będę babcią po raz pierwszy, ale nie mogę przeżyć tego, że wybranka mojego synka jest od niego starsza o 12 lat!

Są dni, kiedy chcę uciec od wszystkich – szczególnie po rozwodzie ze Stanisławem…

Chcę odpocząć od przyjaciółek, koleżanek z pracy, krewnych. Naprawić swoje serce i dać mu chwilę wytchnienia, bo tylko wtedy jestem tak naprawdę szczęśliwa.

W nowym domu na wsi, który kupiłam po sprzedaży rodzinnego mieszkania w centrum Warszawy, jestem całkiem sama. Mój syn Waldek rzadko przychodzi, a jeśli już, to odwiedza mnie zazwyczaj w sobotę wieczorem, żeby zjeść ze mną kolację i chwilę porozmawiać.

Jest już dorosły, skończył 24 lata w zeszłym miesiącu. Ma pracę, swoje towarzystwo, ogólnie swoje życie. Nie obciąża mnie swoją obecnością, niczego ode mnie nie chce.

Przed 7 miesiącami do sąsiedniego domu wprowadziła się Gabrysia, piękna 36-letnia brunetka, miła i promienna kobieta. Polubiłam ją od razu. Często zapraszała mnie do siebie na kawę, a ja ją na kieliszek wina do siebie na wieczór. Gabrysia mimo tego, że przeszła przez piekło i mi o tym opowiadała, wcale nie męczyła mnie swoją historią.

Opowiadała mi szczegółowo o swoich dwóch małżeństwach i dwóch rozwodach, o poronieniu i o bólu związanym z tym, że potem nie mogła zajść w ciążę. Niby wszystkie jej badania były dobre, ale i tak nie mogła mieć dziecka.

Jej oczy zawsze napełniały się łzami, gdy wspominała o dziecku. Gabrysia jednak nie chciała po prostu dziecka, bo zależało jej na stabilnym mężczyźnie u boku. Zależało jej na tym, żeby zasypiać i budzić się obok silnego męskiego ramienia, a nie samotnie wychowywać dziecko. W przeciwieństwie do niej, ja – już dojrzalsza i również przeżywszy piekło nieudanego małżeństwa – myślę inaczej i jej to otwarcie powiedziałam. Uważam, że jeśli kobieta dawno przekroczyła 30-tkę, powinna znaleźć zdrowego i inteligentnego mężczyznę, z którym zajdzie w ciąże, bo im dłużej zwleka, tym jest gorzej.

Nie musi z nim mieszkać, bo sama by sobie poradziła – świetnie zarabia, a jej matka i siostra na pewno pomogłyby wychować jej dziecko.  Po co jej mężczyzna za wszelką cenę – żeby prała jego skarpety i majtki? Ona jednak była stanowcza i chciała stabilnej rodziny. Próbowałam ją również przekonać do tego, że mężczyźni w jej wieku są już albo żonaci, albo rozwiedzeni, a tacy rozwodnicy – skoro raz ktoś się ich pozbył – to nie są zbyt wartościowymi kandydatami na mężów i ojców.

Jakiś czas potem miałam urodziny i zaprosiłam na nie tylko syna, nie miałam zbytnio ochoty świętować z przyjaciółmi. Przyszedł, posiedzieliśmy, zjedliśmy coś i napiliśmy się wina. Żalił mi się, że nie możśe poradzić sobie po rozstaniu z dziewczyną, z którą był w związku przez 3 lata. Piękna dziewczyna zakochała się w swoim szefie i powiedziała mojemu synowi, że odchodzi do tego mężczyzny. Trudno mu było przyjąć to do świadomości, był rozdygotany i musiałam go uspokajać i zapewniać, że wszystko będzie dobrze.

Cały czas mu mówiłam, że jest jeszcze młody, że ma czas na małżeństwo, że lepiej teraz dostać cios od życia, a nie później, kiedy będzie miał rodzinę i dzieci, i nie daj Boże, jakby  jego żona wtedy zaczęła go zdradzać. Dla mężczyzny wcale nie jest za późno na założenie rodziny nawet i po 30-tce, nawet lepiej niż żenić się młodo, mając 24 lata. Tak mówiłam przez cały czas nie tylko dlatego, że czekał ode mnie na wsparcie i współczucie, ale też dlatego, że naprawdę tak myślę.

Wtedy do drzwi zadzwoniła Gabrysia. Przyszła do mnie z ogromnym bukietem kwiatów. Zaprosiłam ją do środka, przedstawiłam ją Waldkowi i kontynuowaliśmy imprezę we trójkę. Spędziłam naprawdę piękny wieczór. Wtedy po raz pierwszy Waldek chciał nocować w domu. Pościeliłam mu kanapę w salonie i zostawiłam przed telewizorem, a sama poszłam do sypialni.

Mój ojciec porzucił mnie, gdy miałem zaledwie 4 lata. Myślałem, że po mnie wróci, ale tak się nie stało

Rano wypiliśmy kawę, zrobiłam mu śniadanie i pojechał do siebie. Śpieszył się, bo miał się spotkać z ojcem. Od tamtego wieczora Waldek zaczął mnie coraz częściej odwiedzać. Bardzo kochałam zostawać wieczorem sama, i jak mój syn bardzo sprawiał mi radość, że mnie odwiedza, tak chciałam mieć więcej spokoju. On jednak powtarzał, że potrzebuje mojego towarzystwa.

Gabrysia z kolei coraz rzadziej się odzywała, ale wyglądała na jakąś szczęśliwszą. Pewnego razu natknęłam się na nią, kiedy robiła coś w swoim ogrodzie i zapytałam ją, co robi, że tak peromiennie wygląda i czy to sprawka jakiegoś mężczyzny. Ona tylko odpowiedziała „Może!”, ale ja już wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Widziałam też jej zaokrąglony brzuszek więc zorientowałam się, że jest w ciąży.

14 lutego w Dzień Zakochanych, Gabrysia zadzwoniła do mnie około 10 rano żeby powiedzieć, żebym trzymała za nią kciuki. Dzień był dla niej ważny, potem miała mi opowiedzieć szczegóły. Obiecałam, oczywiście, że będę trzymać kciuki, bo jej życzę wszystkiego najlepszego.

Wieczorem rozwieszałam pranie na balkonie i przypadkowo zobaczyłam, jak wysiada z taksówki z ogromnym bukietem frezji. Była sama, nie widziałam, żeby jakiś mężczyzna ją odprowadzał. To mi się nie podobało, nawet pomyślałam, że jeśli teraz do mnie przyjdzie to powiem jej, że prawdziwi dżentelmeni tak nie postępują. Powinie przynajmniej odprowadzić ją pod ogrodzenie. Później jednak zobaczyłam, jak z taksówki wychodzi mój syn…

Byli zakłopotani, Gabrysia się zarumieniła, ale Waldek zebrał odwagę i powiedział:

– Gratulacje mamo, będziesz babcią!

Boże, kiedy Ci dwoje się do siebie zdążyli zbliżyć, a ja tego nie zauważyłam?! Ona jest przecież starsza od niego o 12 lat, to nie do pomyślenia! Świetnie, będę babcią, ale nie przeżyję chyba tej różnicy wieku!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 3 =

Będę babcią po raz pierwszy, ale nie mogę przeżyć tego, że wybranka mojego synka jest od niego starsza o 12 lat!