Autor: Dominika Mazurek
Nazywam się Bartek, mam trzydzieści dwa lata i od sześciu pracuję jako recepcjonista w hotelu w Kemerze
Trzynaście stron, które babcia czytała stojąc — Babciu — powiedziała Zosia, kładąc przede mną złożoną
Beata Nowicka miała czterdzieści trzy lata i listę, którą nosiła w telefonie od pół roku. Nie listę zakupów.
— Bartek, skocz do pani Ireny po szklankę octu — powiedziała babcia, nie odrywając wzroku od garnka.
— Skocz do pani Basi po szklankę cukru — rzuciła babcia, nie odrywając wzroku od garnka z rosołem.
Mieszkam w Lipnicy Murowanej od czterdziestu trzech lat i prowadzę sklep spożywczy trzy domy od plebanii.
# Ślepy zaułek przy plebanii Dwadzieścia sześć lat prowadzę sklep spożywczy naprzeciwko kościoła świętego
Miałem osiemnaście lat i uważałem, że wiem o życiu wszystko, co trzeba wiedzieć. Nazywam się Bartek Wrona
To zdanie Marek Wójciak powtarzał znajomym z warsztatu jak żart, kiedy pytali, czemu wciąż handluje z
Nazywam się Dariusz Kowalik, mam czterdzieści jeden lat i od dwunastu prowadzę warsztat samochodowy przy









