Autor: Dominika Mazurek
We wtorek o siódmej dwadzieścia rano Karolina zadzwoniła, żeby mi powiedzieć, że mój mąż umarł w nocy.
Miałem siedemnaście lat, kiedy ojciec postawił przede mną na kuchennym stole reklamówkę z Biedronki
Pracuję w oddziale banku w Lublinie od dwunastu lat i myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy.
Pracuję w Gdańsku, w knajpie na Długim Pobrzeżu, już jedenasty sezon. Latem noszę po dwanaście godzin
Nazywam się Roman Kwieciński. W sierpniu osiemdziesiątego dziewiątego nosiłem jeszcze mundur, ale to
Widziałem to na własne oczy, a siedzę w tym zawodzie dwadzieścia trzy lata. Jestem notariuszem w kancelarii
Deszcz nie przestawał padać od rana. W mieszkaniu przy ulicy Mokotowskiej pachniało zupą pomidorową
Pracuję w kawiarni przy Brackiej od dziewięciu lat. Przez ten czas widziałam setki pierwszych spotkań
Telefon zadzwonił, akurat gdy Jadwiga zdejmowała z kuchennego parapetu słoik z ogórkami. Mało go nie upuściła.
Nazywam się Bożena Mazur. Przez dwadzieścia osiem lat pracowałam w sekretariacie Szkoły Podstawowej nr









