Autor: Dominika Mazurek
Nazywam się Dawid Wardak, mam czterdzieści jeden lat i od ośmiu lat prowadzę warsztat wulkanizacyjny
Deszcz nie ustawał od trzech dni, a Wisła pod Toruniem wezbrała tak, że zalała nadbrzeżne działki i podmyła
Koperta z Lublina — Nie zapłacę już ani złotówki za długi twojej matki! — krzyknęła, cisnąwszy telefon
Przyjechałam do Sopotu pierwszym porannym pociągiem, bo w domu zostawiłam kartkę, że wracam nie wiadomo kiedy.
Czynsz za mieszkanie przy Karmelickiej i koperta, której teściowa nie chciała otworzyć Teściowa dała
– Ty na razie w kuchni, zawołamy cię, jak trzeba – rzuciła Weronika, siostra mojego męża, i zdjęła płaszcz
Renata Wilk nie planowała zostać w Kętrzynie na stałe. Przyjechała z Olsztyna dwadzieścia dwa lata temu
Trzysta osiemdziesiąt złotych — tyle Anna Wojciechowska zostawiła sobie po opłaceniu czynszu za dwupokojowe
Nazywam się Marek Wiśniewski, mam pięćdziesiąt trzy lata i przez siedem lat pozwalałem matce wierzyć
Dominika miała czternaście lat, kiedy teściowa Barbary — bo to ona, Barbara, prowadzi teraz to opowiadanie









