Autor: Dominika Mazurek
Mam czterdzieści dwa lata i własną pralnię chemiczną na warszawskiej Pradze. Dwa lata temu ożeniłem się
Nazywam się Barbara, mam sześćdziesiąt cztery lata i od półtora roku w każdą sobotę rano wychodzę z domu sama.
Nazywam się Jerzy Mazur. Mam sześćdziesiąt siedem lat i od trzech lat, w każdą sobotę o ósmej czterdzieści
W Łodzi, na Bałutach, w kamienicy przy ulicy Wojska Polskiego, mieszkał trzydziestoośmioletni Tomasz.
Niedzielny rosół pachniał na całe mieszkanie, w telewizorze leciał mecz Lecha z Legią, a syn odrabiał
Pracuję w tej przychodni od jedenastu lat. Rejestracja, okienko trzecie. Przez moje ręce przechodzi dziennie
Tamtego lipcowego poranka wiało od pól tak, że firanka w kuchni unosiła się sama. Mieszkamy pod Siedlcami
W szpitalu powiatowym w Radomiu nocą słychać wszystko: stukanie obcasów o linoleum, szum respiratora
Byłam w siódmym miesiącu ciąży, kiedy pielęgniarka na oddziale kardiologicznym w szpitalu przy ulicy
Czterdzieści jeden lat po ślubie i pewnego wieczoru zrozumiałem, że moja żona nie chodzi spać wcześnie









