Wózek stał pod drzewem.

Tej nocy nie mogłam spać.

Około trzeciej nad ranem zaczęłam budzić mojego męża:

– Marcel, wstawaj! Musisz mi pomóc!

– W czym mam Ci pomóc w środku nocy? Czemu nie śpisz? – zapytał mój mąż przecierając zaspane oczy

– Pod drzewem obok naszego domu stoi wózek z dzieckiem. Na zewnątrz jest zimno, a nigdzie w pobliżu nie ma rodziców tego malucha. – tłumaczyłam

– A skąd Ty to wiesz? Co robiłaś w środku nocy na zewnątrz? – Marcel był wyraźnie zaskoczony

– Nie mogłam spać i wyszłam zapalić. Wstań już, musimy coś z tym zrobić! – ponaglałam, próbując wyciągnąć go z łóżka

Szybko zebraliśmy się i ubraliśmy. Gdy wyszliśmy na zewnątrz w wózku obok drzewa faktycznie spało dziecko. Wcześniej wciąż liczyłam na to, że to jednak wytwór mojej wyobraźni. Wewnątrz wózka, obok dziecka leżała też torba pełna niezbędnych dziecku rzeczy i wypis ze szpitala z zamazanym nazwiskiem matki.

Wyglądało na to, że zostało tu celowo podrzucone. Od razu zadzwoniłam na policję. Dyspozytorka bardzo niechętnie poinformowała mnie, że wyśle radiowóz gdy tylko jakiś się zwolni. Po moim naleganiu pozwoliła nam zabrać dziecko do domu by nie marzło w dalszym ciągu na zewnątrz.

Gdy przenosiliśmy wózek dziecko obudziło się więc postanowiliśmy nakarmić je znalezionym w torbie mlekiem. Okazało się, że jest to dziewczynka, sądząc z wypisu ze szpitala miała obecnie trzy tygodnie. Wyglądała ślicznie – wpatrywała się nas brązowymi, dużymi oczami a jej buzię okalały czarne loki.

Około godziny później przyjechał policja wraz z opieką społeczną. Spisali wszystkie nasze zeznania i zabrali ze sobą małą. Długo nie mogłam przestać myśleć o dalszych losach tego malucha więc po tygodniu postanowiłam udać się na komisariat i dowiedzieć się jak rozwiązała się sprawa.

Początkowo odmówiono mi wszelkich informacji ale gdy powiedziałam, że to ja odnalazłam dziecko dowiedziałam się kilku rzeczy dotyczących jego historii. Dziewczyna była córką nastolatki, którą po porodzie rodzice wyrzucili z domu. Zabronili jej wracać jeśli nie pozbędzie się dziecka. Właśnie dlatego maluch został porzucony.

Dziewczynka po przebadaniu przez lekarza okazała się okazem zdrowia i opieka społeczna mogła przystąpić do szukania jej nowej rodziny. Po załatwieniu wielu formalności dziecko trafiło do małżeństwa, oczekującego w kolejce na adopcję. Byli to bardzo troskliwi ludzie, już od dłuższego czasu pragnący zostać rodzicami.

Byłam bardzo szczęśliwa gdy usłyszałam tak dobre wieści. Ta dziewczynka zasłużyła na szansę na wspaniałe życie i miłość.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − 11 =

Wózek stał pod drzewem.