Czy mogę się tutaj ogrzać? – zapytała dziewczynka, wchodząc do sklepu

Do zamknięcia sklepu zostało mi pół godziny, a pogoda za oknem gwałtownie się pogorszyła. Za oknami ludzie przemykali szybko, kuląc się w sobie by uniknąć szalejącego deszczu. Zastanawiałam się właśnie jak w taką pogodę wrócę do domu ubrana jedynie w letnią sukienkę i sandały.

Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk dzwoneczka, zwiastujący przybycie nowego klienta. Ku mojemu zaskoczeniu była to około sześcioletnia dziewczynka.

– Dzień dobry, czy mogę chwilę się tutaj ogrzać? – zapytała cienkim, drżącym głosem

– Chwilkę możesz, ale zaraz muszę zamykać. – odpowiedziałam przyglądając się małej klientce

Gdy zamykałam sklep wyszła razem ze mną. Przez chwilę śledziłam ją wzrokiem i okazało się, że ruszyła w kierunku pobliskich wieżowców. Zapewne tam właśnie mieszkała.

Kolejnego dnia sytuacja powtórzyła się. Dziewczynka znów odwiedziła mnie chwilę przed zamknięciem pytając, czy może chwilę się ogrzać.

– Jak masz na imię? – zapytałam

– Kinga. – odpowiedziała niepewnie

– Ja jestem Anastazja. Dlaczego nie pójdziesz ogrzać się do domu? – kontynuowałam rozmowę

– Nie chcę. Marcin i Marek obrażają mnie. – mówiąc to była widocznie zawstydzona

Widziałam, że dziewczynce zbiera się na płacz. Mimo to, nie mogłam przerwać tej rozmowy:

– Kim są Ci chłopcy?

– To moi starsi bracia.

– A Twoi rodzice nie zwracają im na to uwagi?

– Nie, nie mają na to czasu. Opiekują się Niną, to moja młodsza siostra. Ma dopiero pół roku. – wyjaśniła Kinga

W trakcie gdy dziewczynka mówiła, zauważyłam, że nie odrywa wzroku od paczki ciastek. Okazało się, że jest głodna. Gdy poczęstowałam ją moją kanapką i zrobiłam jej herbatę zjadła wszystko w kilka minut.

– Chodzisz już do szkoły czy do przedszkola? – postanowiłam wybadać sytuację dalej

– Nie, rodzice jeszcze mnie do niego nie wysłali. Muszę im pomagać w opiece nad Niną. Marek i Marcin nie mogą tego robić bo chodzą już do szkoły i mają dużo nauki.

Dziewczynka wyszła tym razem chwilę przed zamknięciem sklepu. Cieszyłam się, że mogłam chociaż dać jej coś do jedzenia. Po chwili namysłu zdecydowałam się, że zadzwonię do mojego przyjaciela, który pracował na policji. Wyjaśniłam mu całą sytuację, a on obiecał przekazać ją do działu spraw nieletnich.

Następnego dnia z niepokojem wypatrywałam Kingi. Razem ze mną w sklepie była policjantka, która planowała porozmawiać z dzieckiem.

Gdy dziewczynka zjawiła się w sklepie policjantka przeprowadziła z nią wstępną rozmowę. Następnie zaproponowała jej by razem udały się do domu Kingi. Ku naszemu zdziwieniu dziecko zgodziło się.

Przez kilka kolejnych dni Kinga nie zjawiła się u mnie w sklepie. Zaniepokoiłam się, że moje zgłoszenie jedynie pogorszyło sprawę. Po przeraźliwie długich czterech dnia Kinga zjawiła się znowu. Tym razem była w towarzystwie jakiejś kobiety.

– Anastazjo, to jest moja mama. – przedstawiła kobietę dziewczyna z widocznym uśmiechem

Przestraszyłam się bo myślała, że kobieta zjawiła się by przeprowadzić ze mną rozmowę o wtrącanie się w sprawy innych ludzi. Okazało się jednak, że cel tej wizyty był inny.

– Przyszłyśmy Pani podziękować. – zaczęła kobieta – Nie mieliśmy pojęcia, że chłopcy dokuczają Kindze. Jesteśmy trochę zbyt mocno skupieni na mojej młodszej córce. Jest bardzo kapryśna i wymaga dużo uwagi.

– A czy mogę zapytać dlaczego dziewczynka nie chodzi do przedszkola? – zapytałam ośmielona

– Nie lubi go. Serce mi się łamało gdy na siłę musiałam odrywać płaczącą Kingę od moich nóg. Dlatego postanowiliśmy, że może zostać ze mną w domu. I tak jestem aktualnie na urlopie macierzyńskim.

– Przepraszam za to całe zamieszanie. Przestraszyłam się, że może dziać się coś złego. Zdążyłam polubić Kingę. – wyjaśniłam ze skruchą

– Niech się Pani nie martwi. Policja przyszła do naszego domu razem z Kingą i zorganizowaliśmy rozmowę z chłopcami. Od razu się przyznali i obiecali, że nie będą już dręczyć swojej siostry. Może wizyta policjantów wpłynie na nich motywująco.

Po tej rozmowie Kinga wraz z mamą ruszyły do domu. Cieszyłam się, że sytuacja się wyjaśniła i miałam nadzieję, że dziewczynka nie będzie miała już kłopotów z braćmi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście − 2 =

Czy mogę się tutaj ogrzać? – zapytała dziewczynka, wchodząc do sklepu